O Lexusie UX pisałem już na moim blogu. Była to elektryczna wersja 300e, więc z nieukrywaną ciekawością przesiadłem, a raczej przesiedliśmy się niedawno na dłuższą chwilę do odmiany UX 200 z podstawowym silnikiem spalinowym bez hybrydy. Jednostka taka dostępna była tylko przed liftingiem UX-a, po którym w 2023 roku zastąpiona została hybrydą 250h. Opisywany tutaj egzemplarz został wyprodukowany wiosną 2019 roku, więc jest to jeden z pierwszych UX-ów jakie trafiły na rynek, a materiał ten możemy potraktować jako test auta używanego.
Urban Explorer, bo stąd właśnie pochodzi nazwa UX, jest obecnie najstarszym modelem w gamie Lexusa. Wszedł on na rynek w 2019 roku i nic nie zapowiada, aby miał otrzymać w niedługim czasie następcę lub chociażby lifting nawiązujący do nowego ES-a, czy też zmodernizowanego NX-a.
Lexus UX został zaprojektowany w Europie i bazuje technicznie na platformie GA-C, którą dzieli chociażby z Toyotą C-HR i Corollą Cross. Produkowany jest nadal w Japonii, jak wszystkie Lexusy dostarczane na nasz rynek, a konkretnie w fabryce w Kyushu. Po zaprezentowaniu najmniejszego Lexusa - modelu LBX, UX stał się naturalnym łącznikiem w palecie marki, pomiędzy wspomnianym crossoverem klasy B, a średniej wielkości NX-em. Co ciekawe, w UX można znaleźć elementy wspólne z LBX-em, jak chociażby lusterka boczne czy dźwigienki na kierownicy.
Nie pomylisz go
Lexusa UX nie da się pomylić z innym autem. Jego odważny, nowoczesny, może nawet nieco kontrowersyjny design budzi ogólnie pozytywne emocje i na pewno wyróżnia auto na drodze. To jedyny Lexus posiadający „rogi”, a dokładniej wystające elementy na górnych krawędziach tylnych lamp, które po raz pierwszy w historii tej marki połączono wspólnym pasem ledowym. Czy auto może się podobać? Może, ale to oczywiście rzecz gustu. Ja bym zmienił kilka detali, ale ogólnie bryła nadwozia i rozwiązania stylistyczne oceniam na plus.
Kompaktowemu Lexusowi dobrze w czerni. Egzemplarz ze zdjęć ma kolor Obsidian Black (kod 212) i chromowane elementy, zdecydowanie wyróżniające się na tle głębokiej czerni nadwozia. Niedawno widziałem poliftowego UX-a w wersji „full black” i muszę przyznać, że wyglądał on jeszcze lepiej, a na pewno bardziej zadziornie od chromowanego standardu. W bieli UX-owi również do twarzy i wydaje mi się, że jedynie pstrokate barwy nie do końca mogą pasować do charakteru jego nadwozia, ale to oczywiście tylko i wyłącznie moje zdanie.
Mimo iż UX traktowany jest jako crossover to miałem wrażenie, że siedzi się w nim stosunkowo nisko, na wysokości porównywalnej ze standardowymi kompaktowymi hatchbackami. Postanowiłem się temu przyjrzeć i z tego powodu przygotowałem małe porównanie wymiarów UX-a na tle konkurencji.
Lexus UX 200 (1) / Audi A3 allstreet (2) / BMW X2 (3) / Mercedes GLA (4) / Kia Xceed (5)
długość: 4495 (1) / 4353 (2) / 4360 (3) / 4417 (4) / 4395 (5)
rozstaw osi: 2640 (1) / 2629 (2) / 2670 (3) / 2600 (4) / 2650 (5)
szerokość: 1840 (1) / 1816 (2) / 1824 (3) / 1804 (4) / 1826 (5)
wysokość: 1520 (1) / 1470 (2) / 1526 (3) / 1507 (4) / 1495 (5)
Jak się okazuje moje wrażenia były złudne i UX doskonale wpisuje się w nurt kompaktowych crossoverów.
Nie rozsiądziesz się
O ile z przodu Lexus UX ładnie otula kierowcę i pasażera, o tyle z tyłu jest on po prostu ciasny. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest to auto dla rodziny 2+2, w której dzieci są co najwyżej w wieku wczesnoszkolnym. Owszem, awaryjnie na tylnej kanapie przetrwają również dorośli, ale nie oszukujmy się, że będzie to dla nich podróż życia. Może bardziej prze-życia...
Wnętrze opisywanego auta wykończono w jasnoszarym kolorze o kodzie FA11. Materiały są wysokiej jakości, a spasowanie stoi na wysokim poziomie (w końcu to Lexus). Widać to nawet po 7 latach i ponad 120 000 kilometrów niełatwego życia jako auto zastępcze u autoryzowanego dealera.
Sama deska rozdzielcza z nakładającymi się na siebie kolejnymi warstwami różnych materiałów i kolorów wciąż kojarzy mi się z... kanapką.
Wiek UX-a mści się na multimediach. Wyświetlacz, software, nawigacja, kamera cofania - to wszystko zdecydowanie trąci już myszką. Do tego mamy lansowany w owym okresie gładzik, popularny w kilku markach tuż przed wprowadzeniem ekranów dotykowych. Wymaga on przyzwyczajenia i nieco utrudnia obsługę systemu pokładowego, a w czasie jazdy potrafi wręcz rozproszyć kierowcę.
Z minusów wspomnę jeszcze o słabym wyciszeniu wnętrza, które daje się odczuć nie tylko przy wyższych prędkościach jazdy oraz naprawdę symboliczny bagażnik, znacząco ograniczający możliwości wyjazdowe i transportowe Lexusa UX. 320 litrów podstawowej objętości, wysoki próg załadunkowy i sama podłoga to nie jest to, czego byśmy oczekiwali, nawet biorąc pod uwagę fakt, że UX to może i nieco wyrośnięty, ale wciąż kompakt.
Nie zepsuje się
Pod maską UX 200 pracuje sprawdzona dwulitrowa wolnossąca jednostka napędowa z 16. zaworami i rozrządem napędzanym łańcuchem. Osiąga ona moc 171 KM i maksymalny moment obrotowy 205 Nm. Wykonany w całości z aluminium silnik Toyota Dynamic Force engine (M20A-FKS) znajdziemy również w Lexusie ES 200. To stosunkowo trwały i dobrze oceniany motor, którego żywotność bez poważniejszych awarii szacowana jest na jakieś 250 000 kilometrów.
Silnik wyposażony jest w system zmiennych faz rozrządu VVT-iE na wałku ssącym (napędzany elektrycznie) oraz VVT-i na wałku wydechowym (działa hydraulicznie). Dzięki zastosowanej technologii D-4S motor posiada podwójny wtrysk paliwa - bezpośredni oraz pośredni, co ogranicza problem nagaru na zaworach ssących i ma zapewniać lepsze spalanie i niższą emisję szkodliwych substancji. Wysoka sprawność jednostki napędowej osiągnięto dzięki wysokiemu stopniowi sprężania (13:1) i pracy w cyklu Atkinsona. Niestety w związku z tym do naszych uszu docierać mogą wrażenia dźwiękowe przypominające te znane z aut napędzanych silnikiem diesla.
Do wad dwulitrowej jednostki zaliczyć można zacinający się szybko EGR, którego chłodnica lubi pękać, co kończy się zazwyczaj spalaniem płynu chłodniczego i białym kolorem spalin. Warunkiem niezawodnej pracy jednostki jest dobre paliwo, dobrej jakości płyn chłodniczy i wymiana oleju 0W-20 zgodnie z założeniami producenta, czyli raz na 15 000 kilometrów lub co roku.
Jak już wspominałem, jest to w pełni spalinowy silnik i trzeba przyznać, że brak hybrydy daje się odczuć, zwłaszcza jeśli ktoś miał wcześniej do czynienia z hybrydowymi Lexusami i Toyotami, o co w obecnym czasie raczej nie jest trudno. 9,2 sekundy do setki i prędkość maksymalna 190 km/h nie są wynikami wybitnymi, a raczej przeciętnymi dla aut z klasycznym napędem właśnie. Przy tej mocy mogłoby być lepiej.
Napęd na przednie koła przekazuje bezstopniowa skrzynia Direct Shift D-CVT. UX 200 prowadzi się pewnie, a pokonywanie zakrętów jest jego mocną stroną. Samochód ma fajne, względnie komfortowe zwieszenie, dobrą trakcję, wystarczającą dynamikę i elastyczność, a przyspieszanie odbywa się w sposób płynny, bez wyczuwalnych szarpnięć.
Mimo ponad 7 lat na karku, prezentowany UX wyposażony jest w system bezpieczeństwa Lexus Safety System pierwszej generacji, w skład którego wchodzi między innymi wykrywanie pieszych i rowerzystów, aktywny tempomat, utrzymywanie pasa ruch i rozpoznawanie znaków drogowych. Ponadto auto uzyskało bardzo dobre wyniki testów zderzeniowych wszystkich znaczących organizacji.
Nie oszczędzisz nim
Lexus UX 200, który służył nam za drugie auto w domu przez równe 3 tygodnie miał w chwili odbioru przebieg 123 641 km. Dołożyliśmy od siebie kolejne 570 km zużywając przy tym 45,87 litrów benzyny, co dało średnią 8,05 l/100 km w jeździe miejskiej i podmiejskiej. Tutaj również daje się odczuć brak hybrydy. Wynik 8 l/100 km to całkiem sporo, porównując je chociażby ze spalaniem w identycznych warunkach naszego hybrydowego LBX-a, które okazuje się być o połowę niższe.
Trudno mi pisać o cenach nowego UX-a 200 ponieważ od 2023 roku nie ma go już w ofercie. Używane egzemplarze cenione są na 95 000 do 140 000 zł. Czy to auto jest tyle warte? W moim odczuciu nie, biorąc pod uwagę ilość wad względem zalet. No chyba, że dla kogoś liczy się tylko wygląd i kontrowersyjny design UX-a kradnie jego serce. Rozum powinna jednak skraść hybryda. Ja z UX-a wysiadam, szybko o nim zapominam i jakoś wcale nie tęsknię.
Więcej zdjęć Lexusa UX 200 znajdziecie na Facebooku i Instagramie.




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz