Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaguar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 października 2022

Nr 69: 2022 Jaguar F-Type Convertible P575 R AWD

Kabriolety sprzedają się w Polsce zdecydowanie gorzej od swoich zamkniętych wersji, zapewne ze względu na naszą strefę klimatyczną. Da się również zauważyć, że w niższych klasach ta wersja nadwoziowa nie tak dawno po prostu wymarła. Teraz kabriolet jest najczęściej bliźniaczym wariantem do nadwozia typu coupe, zwłaszcza klasy wyższej i luksusowej. Wydaje mi się, że na palcach obu dłoni dałoby się policzyć ilość kabrioletów oferowanych obecnie na polskim rynku. Wśród nich jest jeden, który zasługuje na szczególne uznanie i któremu chciałbym poświęcić dzisiejszy wpis.

Jakiś czas temu podczas F-Type Roadshow miałem okazję wypróbować dwie wersje Jaguara F-Type. Swoje wrażenia o wersji Coupe P450 R-Dynamic Black RWD przekazałem tutaj, a teraz przyszła pora na pozbawione dachu Convertible w topowej odmianie R wyposażonej w napęd na cztery koła. Zapraszam.

1. Czym jest?

O samym F-Type napisano już wiele. Jest to gran turismo Jaguara, które z jednej strony kultywuje tradycje słynnego E-Type, a z drugiej staje do rywalizacji z niemniej słynnymi sportowymi autami Porsche i Mercedesa. F-Type miał swoją premierę już 10 lat temu, ale przeprowadzony 3 lata temu facelifting zdecydowanie odświeżył jego oblicze. Jak na prawdziwego Brytyjczyka przystało jest on produkowany w fabryce koncernu JLR w Birmingham.

Pomimo chłodnego i deszczowego klimatu Wielkiej Brytanii, to w tym właśnie kraju kabriolety cieszą się dużą popularnością. Bez względu jednak na szerokość geograficzną, Jaguar F-Type Convertible wszędzie prezentować się będzie zaskakująco dobrze.


2. Jak wygląda?

Bardzo dobra prezencja F-Type w otwartej wersji nadwoziowej to zasługa jego smukłej i eleganckiej sylwetki. Ian Callum odpowiedzialny za jego design przypilnował, żeby dyskretnie podkreślić rasowość linii auta bez całego arsenału ordynarnych spoilerów i lotek. Owszem, mamy tutaj splitter w przednim zderzaku, dodatkowe listwy progowe, czy dyfuzor pod tylnym zderzakiem, ale żaden z tych elementów nie krzyczy dookoła: „patrzcie jaka ze mnie wyścigówka”. Nawet wysuwane z pokrywy bagażnika małe skrzydło jest na tyle subtelne, że wręcz bez niego autu po prostu czegoś by brakowało (jego położenie możemy regulować również za pomocą przycisku z kabiny). Co ciekawe w wersji convertible wspomniana lotka ma większą szerokość niż w odmianie coupe i według mnie wygląda to nieco lepiej. Jest to związane z szerokością pokrywy bagażnika, która w coupe musi w tym miejscu być mniejsza, ponieważ wymaga tego opadająca i schodząca ku środkowi linia tylnego okna, połączonego z klapą bagażnika właśnie.

Jeśli chodzi o kolor, którym pokryto demonstracyjny egzemplarz, to może on wzbudzać wśród purystów marki pewien niesmak. Takie jednak mamy teraz czasy i ekstrawaganckie kolory szturmem wbiły się na rynek aut klasy wyższej i premium, spełniając oczekiwania często coraz młodszej klienteli.

Widoczny na zdjęciach kolor pochodzi z palety SVO i należy do grupy lakierów Ultra Metallic Satin. Tak, to jest powłoka lakiernicza, a nie foliowa okleina, jaką często można spotkać na autach, których właściciele postanowili zmienić kolor na bardziej ekstrawagancki. Cena takiego malowania nie jest mała i wynosi 50 370 PLN, z czego 34 180 PLN zapłacimy za złoto-żółty odcień Sorrento Yellow, a kolejne 16 190 PLN to koszt jego satynowego charakteru nazywającego się w Jaguarze Satin Matte. Dodatkowo mamy na aucie stojący w kontrze do żółci pakiet Black Design za 6 850 PLN, który swoim połyskiem bardzo ładnie współgra z satynowym matem.

Jag F-Type Convertible R stoi na 20-calowych, 10-ramiennych obręczach o wzorze 1066 Gloss Black Diamond Turned, które są standardem w eRce (takie same w czerni wymagają już jednak dopłaty w wysokości 4 600 PLN). Na zdjęciach widać również czarne zaciski, które stanowią dodatkowy wydatek rzędu 18 630 PLN (w standardzie są czerwone). Za 56 900 PLN możemy w F-Type R dokupić jeszcze hamulce karbonowo-ceramiczne. Tu ich jednak nie było.

Czarny jest również dach (standardowo), ale za 5 430 PLN możemy go mieć również w kolorze czerwonym lub beżowym. Tym razem postawiono jednak na klasykę, która współgra z fantazyjnie dobranym kolorem nadwozia. Gdy patrzymy na te wszystkie kwoty zaczynamy się zastanawiać ile finalnie kosztuje tak doposażony F-Type R, ale o tym napiszę więcej w podsumowaniu.

Generalnie jeśli chodzi o linie i styl nadwozia to pokusiłbym się o stwierdzenie, że kabriolet wygląda lepiej od wersji coupe. Oczywiście każda z wersji znajdzie swoich amatorów, a ja na pewno zaliczam się do wielkich fanów obu odmian F-Type.

3. Jakie ma wnętrze?

Niezaprzeczalną zaletą wnętrza otwartej wersji Jaguara F-Type jest... brak dachu. Dzięki temu wsiadanie do tego auta jest łatwiejsze, zwłaszcza dla osób ponadgabarytowych.

Wnętrze wykończono w czerni, co ładnie kontynuuje to, co w nadwoziu zapoczątkował pakiet Black Design. O fakcie zasiadania w topowej odmianie F-Type przypomina nam wykończenie konsoli środkowej Linear Vee z logo R, które znajdziemy również na pokrytej skórze kierownicy. Kubełkowe, ale wygodne i dobrze dopasowane skórzane fotele Windsor Performance w czarnym kolorze Ebony są bezpłatną opcją w tej wersji F-Type. Są one regulowane w 12 kierunkach z pamięcią ustawień, za 2 210 PLN mogą one być podgrzewane, a za 6 350 PLN podgrzewane i wentylowane, co w kabriolecie z czarną skórą może mieć niebagatelne znaczenie latem na południu Europy, ale i nie tylko.

W aucie znajdziemy również czarne dekory kosztujące dodatkowe 7 220 PLN i podświetlane listwy progowe za 3 858 PLN. O fryzury kierowcy i pasażera dba windshot (siatka między pałąkami kapotażowymi), a wrażenia dźwiękowe zapewnia audio Meridian Surround, za które przyjdzie nam dopłacić 23 090 PLN.

W kabriolecie nieodzowne wydaje się posiadanie podgrzewania kierownicy i klimatyzacji (najlepiej dwustrefowej). Oba te elementy, wraz z podgrzewaną przednią szybą wchodzą w skład pakietu Climate kosztującego 6 160 PLN.

Jeśli chodzi o bagażnik, to w aucie tego typu nie powinniśmy spodziewać się cudów jeśli chodzi o jego objętość. Należy pamiętać, że część przestrzeni bagażowej zajmuje tutaj składany elektrycznie materiałowy dach, a krótka pokrywa w połączeniu z wąskim otworem załadunkowym dodatkowo ogranicza możliwości jego wykorzystania. Oczywiście F-Type Convertible nie jest autem na rodzinne wakacyjne wojaże, ale torby dwuosobowej załogi jadącej na weekend w St. Tropez na pewno zmieszczą się w luku bagażowym auta. Bagażnik ma pojemność 132 litrów wg normy VDA lub 233 litry wg standardu DIN. Na drobne zakupy w dyskoncie przydadzą się dodatkowe haczyki, które znajdziemy w tylnej ścianie kabiny pasażerskiej, za fotelami. Torba Louis Vuitton również zawiśnie tam godnie.

4. Jak jeździ?

Silnik 5,0 V8 supercharged umieszczony jest pod maską, której długość próbuje równać się z tą, jaką pamiętamy z legendarnego E-Type. Jednostka napędowa osiąga moc 575 KM przy 6500 obr/min i maksymalny moment obrotowy rzędu 700 Nm dostępny w zakresie 3500 – 5000 obr/min. Napęd na cztery koła przekazuje 8-biegowy automat z opcją sekwencyjnej zmiany biegów łopatkami umieszczonymi za kierownicą. Tak wystrojona eRka bez dachu przyspiesza w 3,7 sekundy do 100 km/h i osiąga prędkość maksymalna na poziomie 300 km/h.

Według WLTP średnie spalanie otwartego F-Type R to jakieś 11 litrów na 100 kilometrów. Zbiornik ma 70 litrów, więc teoretycznie powinniśmy szukać stacji benzynowej po pokonaniu około 600 kilometrów od ostatniego tankowania. Masa własna auta to 1865 kg, a dopuszczalna 2150 kg, zatem jego ładowność jest mniejsza niż 300 kilogramów.

O komfort podróży i pewność trzymania się nawierzchni dba zawieszenie adaptacyjne oraz sterowany elektronicznie aktywny mechanizm różnicowy i system wektorowania momentu za pomocą układu hamulcowego. Trudno mi jednoznacznie określić jak te rozwiązania wpływają na pewność prowadzenia sportowego Jaguara. Wiem jednak, że R-ka z napędem AWD prowadzi się bardzo dobrze i komfortowo. Trzyma się drogi i kiedy trzeba potrafi szybko przyspieszać bez zrywania trakcji. Zapewne więcej auto mogłoby nam pokazać na torze, ale moja jazda odbywała się w ruchu publicznym z tkwiącą cały czas w tyle głowy wartością tego auta.

Układ wydechowy eRki brzmi bardzo rasowo, ale dźwięki dobiegające z aktywnego sportowego układu wydechowego możemy tłumić specjalnym włącznikiem. Tak więc poranne budzenie sąsiadów nie musi być w tym wypadku czymś oczywistym, co zapewne pomoże nam wzbudzić w nich zasłużoną sympatię.

5. Podsumowując:

Ależ bym jeździł F-Type Convertible po bulwarach Monaco, czy innej Marbelli. Myślę, że spokojnie można też z nim żyć na co dzień, bo daleko mu do niepraktyczności supersamochodów tak samo, jak do utylitaryzmu kompaktowych hatchbacków. Samochód jest również na tyle stonowany, że nie będziemy na siebie skupiać spojrzeń wszystkich mijanych przechodniów i kierowców innych aut, co w eleganckim przemieszczaniu się i czerpaniu przyjemności z jazdy często stanowi jeden z warunków pełnej satysfakcji.

Jest to również (wbrew pozorom) bardzo miło dla portfela wycenione auto. Musimy pamiętać, że myślimy tutaj o sportowym kabriolecie znamienitej brytyjskiej marki, które nawet w najlepiej doposażonej wersji zmieści się cenowo w kwocie poniżej miliona złotych. Szerokie możliwości personalizacji powodują również, że raczej trudno będzie nam spotkać na ulicy tak samo wyglądający egzemplarz.

Wyjściowo R-ka w cabrio kosztuje około 744 000 PLN, ale testowe auto skonfigurowano na jakieś 850 000 PLN. Latem 2022 roku było to sztandarowe demo polskiego przedstawiciela JLR, którego wypróbowanie i opisanie stało się puntem honoru dla każdego, kto testowaniem aut para się na co dzień, zarówno zawodowo jak i hobbistycznie. Tutaj mała uwaga: wszystkie przytoczone ceny pochodzą z cennika obowiązującego w czerwcu 2022 roku i jeśli uległy one aktualizacji, to tylko w górę.

Samochód mogłem poznać podczas F-Type Roadshow w Jaguar Karlik, partnera JLR z podpoznańskiego Baranowa. Więcej zdjęć znajdziecie na Facebooku i Instagramie.

środa, 7 września 2022

Nr 67: 2022 Jaguar F-Type Coupe P450 R-Dynamic Black RWD

Tego nie da się powtórzyć

Wiosną 1961 roku, jak co roku o tej porze odbywał się salon samochodowy w Genewie. Jaguar przygotował na niego nie lada gratkę – premierę przyszłego najpiękniejszego auta świata, czyli kultowego E-Type. Przygotowywał tą premierę tak długo, że o mały włos nie zdążyłby na imprezę więc gotowe auto ekspozycyjne puścił w drogowy „wyścig z czasem” z Coventry do Genewy, w noc poprzedzającą rozpoczęcie salonu. Oczywiście wszystko się udało, a E-Type na trwałe zapisał się na liście kamieni milowych motoryzacji i odniósł sukces rynkowy w czasach swojej produkcji (1961-1975), a później stał się cenionym i pożądanym klasykiem.

Po E-Type nastąpiły dla Jaguara tłuste lata (i to dosłownie). XJS o barokowej sylwetce, który trafił na rynek tuż po kryzysie paliwowym nie odniósł sukcesu porównywalnego ze swoim poprzednikiem. Kolejne było XK8 i XK, które systematyczne zaczęły pozbywać się nadwagi, by w końcu wrócić do formy „fit & sexy” pod postacią zupełnie nowej konstrukcji, pierwszego Jaguara nowej ery, czyli F-Type.

Czym jest?

F-Type występuje w dwóch wersjach nadwoziowych, jako sportowe coupe i kabriolet. Swoją premierę miał na salonie samochodowym w Paryżu jesienią 2012 roku, a na rynku dostępny jest od roku 2013. Co ciekawe najpierw pokazano publiczności wersję cabrio, a dopiero potem odmianę zamkniętą. Z końcem 2019 roku F-Type przeszedł facelifting gruntownie zmieniający przednią partię jego nadwozia i nadający jej zdecydowanie agresywniejsze „spojrzenie”.

Zastanawiacie się zapewne, gdzie ulokować F-Type na tle konkurencji. Najprostszą odpowiedzią będzie: gdzieś pomiędzy Porsche 718 i 911, oraz Mercedesem SL. Generalnie jest on sportowym autem typu gran turismo, którego cena nawet w najzacniejszej konfiguracji nie sięgnie kwoty siedmiocyfrowej.

2. Jak wygląda?

Powiem tylko, że wygląda bosko! Trudno obecnie o bardziej seksowne auto od Jaga F-Type. Niska sylwetka z długą maską i przesuniętą do tyłu kabiną pasażerską. Szerokie nadwozie z zaoblonymi nadkolami z przodu i szerokimi biodrami z tyłu. Zmrużone kocie oczy z przodu kontrastują z ostrzej narysowanymi tylnymi światłami niejako wystającymi spod „parapetu” kryjącego w sobie odchylany spoiler (automatycznie i za naciśnięciem magicznego przycisku), a do tego cztery rury wydechowe nonszalancko wystające spod tylnego zderzaka. To auto po prostu nie może się nie podobać. Zwłaszcza to wąskie skrzydło ma swój urok, chociaż nie wszystkim może się ono przypaść do gustu przez swój rozmiar właśnie.



Za design F-Type odpowiada Ian Callum, który przez dwie dekady kierował biurem stylistycznym tej brytyjskiej marki. Jak już wspominałem dał on nowe tchnienie w płuca Jaguara i poniekąd odpowiada za renesans tej marki, która wydawać by się mogło zaczęła powoli dryfować na motoryzacyjną mieliznę.

W tym konkretnym egzemplarzu mamy pakiet Black, który cechuje się wykończeniem elementów nadwozia oraz logotypów i oznaczeń modelu w połyskującej czerni. Muszę przyznać, że ten błyszczący czarny grill robi duże wrażenie, a w połączeniu z kolorem Eiger Grey (notabene jednym z trzech dostępnych w wyposażeniu R-Dynamic Black) przywodzi na myśl rekina mordercę. Swoją drogą nie wiem czy wiecie, ale żarłacz biały wcale nie jest biały. To znaczy jest, ale tylko na brzuchu. Górna część jego ciała jest bowiem szara właśnie. Z dodatkowo przyciemnionymi szybami i czarnym jak kosmos opcjonalnym szklanym dachem robi to naprawdę piorunujące wrażenie. Cena dachu to 6 850 PLN, a dodatkowo przyciemniane szyby kosztują 3 170 PLN. Całości dopełniają czarne połyskujące felgi o rozmiarze 20 cali i wzorze 5039 Gloss Black, które są dedykowane do R-Dynamic Black.



Jakie konkretnie wymiary ma Jag F-Type Coupe? Długość nadwozia (vs Porsche 718 / Mercedes SL R232) to 4470 mm (4380 / 4705), rozstaw osi 2622 mm (2475 / 2700), szerokość z lusterkami 2042 mm (1978 / 2100), a wysokość 1311 mm (1295 / 1359). Masa własna angielskiego sportowca to 1781 kg, a dopuszczalna sięga 2050 kg.

3. Jakie ma wnętrze?

Wnętrze Jaguara oferuje równie dużo emocji, co jego nadwozie. Do auta się nie wsiada, do niego się wpada, a to po części przez stosunkowo szeroki próg (cóż, prawdziwe auta sportowe już tak mają). Fotele cudownie otulają kierowcę i pasażera, ale wcale nie są ciasne. Nic w tym aucie nie uwiera, wszystko jest takie, jakie byśmy po Jaguarze oczekiwali. Owszem, wnętrze jest przeznaczone tylko dla dwóch osób, ale takie właśnie to auto jest. Nie ma w nim półśrodków w stylu wąskiej półki za oparciami przednich foteli. On plus ona i basta. Dzieciaki zostają w domu.


Fotele Performance w skórze Windsor i kolorze Ebony z kontrastowymi przeszyciami Light Oyster możemy mieć w tym poziomie wyposażenia w standardzie. Podobnie jak welurową podsufitkę w tym samym kolorze i system audio Meridian Sound, ale tylko ten podstawowy. Wersja Surround kosztuje dodatkowe 23 090 PLN. Oczywiście zarówno fotele, jak i kierownica oraz lusterka są elektrycznie regulowane (fotele w aż 12 kierunkach) z pamięcią ustawień.





Pakiet Cold Climate czyli podgrzewana kierownica i przednia szyba oraz dwustrefowa klimatyzacja to opcja wręcz obowiązkowa w naszych warunkach pogodowych. Co ciekawe cena takiego pakietu nie jest jakoś specjalnie oszałamiająca i wynosi 6 160 PLN. Od początku urzekły mnie i nadal czarują te wysuwające się nawiewy u szczytu konsoli środkowej, które są niczym światła w sportowych autach z lat 80-ych ubiegłego wieku. Niewątpliwie ma to swój urok.


Bagażnik ukryty pod długą i wąską klapą, której większość powierzchni zajmuje tylna szyba ma objętość 336 litrów wg VDA lub 509 wg DIN (co kto woli). Klapa podnosi się wysoko odkrywając stosunkowo płytki i wąski, ale za to długi bagażnik. Dla dwóch osób powinien on w zupełności wystarczyć. Za dopłatą 3 130 PLN pokrywa bagażnika może być sterowana elektrycznie. Co ciekawe, otwierając bagażnik, przy jego tylnej krawędzi znajdziemy... wlew płynu do spryskiwaczy. Lubicie takie niespodzianki? Ja bardzo.



4. Jak jeździ?

Pod długą maską F-Type znajduje się 5-litrowe V8 doładowane sprężarką mechaniczną o mocy 450 KM osiąganej przy 6 000 obr./min. i maksymalnym momencie obrotowym 580 Nm dostępnym od 2 000 do 5 000 obr./min. Współpracuje on z 8-biegową skrzynią automatyczną, która przekazuje napęd na tylne koła (AWD również jest w opcji). Za pomocą aluminiowych manetek na kolumnie kierownicy możemy sami decydować o wyborze biegu, oczywiście w trybie sekwencyjnym.


Układ napędowy daje autu solidnego kopa. Pierwszą setkę zobaczymy na liczniku po około 4,6 sekundy, a wskazówka prędkościomierza zatrzyma się dopiero w okolicach 285 km/h. Na konsoli środkowej, tuż obok dźwigni automatycznej skrzyni biegów znaleźć można przycisk z symbolem końcówek układu wydechowego. To włącznik aktywnego sportowego układu wydechowego, który w razie potrzeby potrafi dyskretnie ograniczyć pomrukiwania naszego drapieżnego kota.

A jak jeździ sportowy Jaguar pędzony na tył? Z jednej strony potrafi wyrwać kierownicę z dłoni i zarzucić tyłkiem, a z drugiej potrafi być łagodny jak baranek na parkingu pod centrum handlowym... wróć, operą. Nie będę oszukiwał, że przejechałem nim nie wiadomo ile, ale w ciągu dwugodzinnej przejażdżki polubiłem go na tyle, że w sumie mógłbym go używać na co dzień (ma ktoś wolne 600 000 PLN?). No może tylko wsiadanie i wysiadanie przy mojej posturze mogłoby sprawiać nieco problemów, ale jeśli nauczymy się pamiętać o tym, że próg w Jagu ma swoją szerokość, da się z tym nawet żyć.

Jaguar deklaruje, że zgodnie z WLTP średnie spalanie auta z tym napędem powinno zamknąć się w 10,5 l/100 km, co przy 70-litrowym zbiorniku zapewnia teoretyczny zasięg nawet do 650 kilometrów. Emisja CO2? Ekhm, gdzieś w granicach 250 g/km...

5. Podsumowując:

Jaguar F-Type to typowy Brytyjczyk. Dla kogoś, komu Porsche kojarzy się z niemiecką „Schinken”, Merc SL jest zbyt „dziadkowaty”, a bondowski Aston nie jest jeszcze osiągalny lub jest zbyteczną ekstrawagancją, auto z głową drapieżnego kota na atrapie może okazać się idealnym rozwiązaniem.

Jak już wspomniałem, prezentowana specyfikacja warta jest około 600 000 PLN. Co prawda za nieco ponad połowę tej kwoty można stać się właścicielem bazowego 2,0 R4, ale jeśli komuś zależy na jednym z ostatnich prawdziwych V8 na Starym Kontynencie, ten na pewno znajdzie brakujące 300 000 PLN.

Polubiłem to auto. Wydaje być się z jednej strony niesztampowym wyborem, a z drugiej nie musi on zrujnować budżetu prawdziwego miłośnika motoryzacji, który szuka auta dla siebie, no może siebie i swojej drugiej połowy.

Samochód mogłem poznać podczas F-Type Roadshow w Jaguar Karlik, partnera JLR z podpoznańskiego Baranowa. Co ciekawe ten konkretny egzemplarz wziął udział w charytatywnym evencie Positiveways 2022. Więcej zdjęć znajdziecie na Facebooku i Instagramie, a krótką prezentację filmową na YouTube.



wtorek, 29 marca 2022

Nr 59: Jaguar I-Pace MY22 EV400 AWD SE

Jaguar jest jedną z tych marek, które zadeklarowały w najbliższej przyszłości przejście na tylko i wyłącznie bezemisyjne zasilanie swoich samochodów. W ramach projektu Reimagine firma chce do 2039 roku całkowicie wyeliminować ślad węglowy ze swojego łańcucha dostaw, a już od 2030 każdy model w gamie ma mieć swoją elektryczną odmianę lub odpowiednika w tej samej klasie.

I-Pace, o którym napiszę dziś nieco więcej jest na tyle charakterystycznym samochodem, że postanowiłem nie bawić się w podchody we wstępniaku i od razu wyłożyć karty na stół. To on bowiem jako pierwszy przeciera szlaki w elektryfikacji koncernu Jaguar Land Rover i jest oferowany na rynku od końcówki 2018 roku. Samochód ten okazał się na tyle przełomowy i po prostu wyprzedzający konkurencję, że w 2019 roku zgarnął dublet nagród COTY i WCOTY. Co prawda nie był to pierwszy taki przypadek, ale I-Pace dokonał tego jako pierwsze auto segmentu premium.

1. Czym jest?

Jaguar I-Pace jest crossoverem łączącym w sobie wygodę i luksus klasycznej limuzyny z designem i osiągami auta sportowego. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to prawdziwy Jaguar. Idealnie wpisuje się w nowy, swego czasu przełomowy nurt stylistyczny Jaguara zapoczątkowany przez flagową limuzynę XJ ósmej generacji. Potem pojawił się bardzo dobrze przyjęty F-Type i w końcu zmrużone kocie oczy trafiły do całkiem nowego w gamie, elektrycznego modelu I-Pace.

Nie ma w tym nic dziwnego ponieważ za wygląd I-Pace, podobnie jak i innych modeli Jaguara nowej generacji odpowiada Ian Callum, który przez 20 lat kierował designem Jaguara. To dzięki niemu ta nobliwa brytyjska marka z ery klasyki płynnie przeszła w nowe czasy, które pozwoliły jej znów rozwinąć skrzydła i odnaleźć się w szybko zmieniającej się sytuacji rynkowej. Warto wspomnieć, że Jaguar wraz z Land Roverem i Range Roverem tworzy odrębny koncern, który z sukcesami kontynuuje swój rozwój i ekspansję bez wsparcia w postaci zaplecza budżetowej marki wspomagającej prowadzenie interesu również w segmencie premium. Owszem wszystkie trzy marki JLR należą obecnie do indyjskiego multi-koncernu Tata Motors, ale między nimi i hinduskimi autami dla ludu istnieje prawdziwa przepaść technologiczna. Nie mamy tu do czynienia z żadną zależnością, ani tym bardziej nie znajdziemy indyjskich odpowiedników brytyjskich aut. Jaguar to wciąć Jaguar, Land Rover to Land Rover, a Range Rover to Range Rover i koniec kropka.

Co ciekawe I-Pace nie jest produkowany bezpośrednio przez Jaguara, ale jest to outsourcing realizowany przez fabrykę Magny w austriackim Grazu. To również nic nadzwyczajnego dla osób z branży ponieważ od wielu już lat w fabryce tej powstają bardziej lub mniej niszowe modele aut wiodących europejskich i światowych producentów.

2. Jak wygląda?

Powiedzieć, że wygląda dobrze to mało. Powiedzieć, że ma rasową i opływową sylwetkę to również mało (współczynnik Cx=0,29). Seryjny I-Pace praktycznie niewiele różni się od prototypu zapowiadającego to auto, który pokazano w 2016 roku. Pomimo ponad 3-letniej obecności na rynku samochód ten wciąż robi na drodze duże wrażenie i wygląda niczym jeżdżące auto koncepcyjne.

Pierwszy raz zobaczyłem na żywo I-Pace w bardzo ładnym niebieskim kolorze. Ten kolor to Caesium Blue wzbogacony o pakiet Black, czyli ramki okien i atrapę chłodnicy wykończone w połyskującym kolorze Gloss Blask oraz znaczki i logo na pokrywie bagażnika również w czarnym odcieniu Narvik Black. Oczywiście sam kolor, jak i pakiet Black są dodatkowo płatnymi opcjami, przynajmniej w poziomie wyposażenia SE, który widzicie na zdjęciach.


Prezentowane auto posiada również przyciemnione szyby w tylnej części i stały dach panoramiczny. Oba te elementy także należą do dodatkowo płatnych opcji, ale muszę szczerze przyznać, że jeszcze bardziej poprawiają wygląd auta i ładnie komponują się z wcześniej już wymienionymi czarnymi elementami nadwozia.

Pod kloszami zmrużonych niczym kocie oczy reflektorów kryją się matrycowe LEDy z systemem automatycznego sterowania światłami drogowymi. Koła mają średnicę 20 cali, a opony rozmiar 245/50. Oczywiście obręcze są wykonane ze stopów aluminium. Wzór widoczny na zdjęciach to 5070 Polished Technical Grey, ale niestety w katalogu MY23 tego konkretnego typu felg już nie znalazłem.

Jaguar I-Pace wcale nie jest małym autem. To wrażenie może wydawać się nieco złudne w związku z jego przysadzistą sylwetką i stosunkowo szerokim nadwoziem. Ma on konkretnie długość 4682 mm, jego rozstaw osi to aż 2990 mm, szerokość bez lusterek 2011, a z lusterkami 2139 mm, czy w końcu wysokość równą 1556 mm. Jak wiadomo auta elektryczne swoje ważą w związku z ciężkimi bateriami akumulatorów zabudowanych najczęściej w ich podłodze. I-Pace waży 2208 kg, jego dopuszczalna masa całkowita to 2670 kg, a możliwości pociągowe kończą się na przyczepie o masie równej 1600 kg.



3. Jakie ma wnętrze?

Jak na Jaguara przystało we wnętrzu czuje się prestiż i dbałość o szczegóły. Tapicerka skórzana w czarnym kolorze Ebony jest standardem w wersji SE. Do tego mamy czarną podsufitkę Morzine w tym samym kolorze i wykończenie wnętrza Fornir Gloss Black. Kierownica również jest skórzana i oczywiście podgrzewana. Bardzo wygodne fotele mają z przodu regulację w aż 14 kierunkach, a w otwieranym podłokietniku wygospodarowano schowek o objętości aż 10,5 litra.

Zegary to ekran o przekątnej 12,3 cala. Drugi dotykowy ekran Touch Pro Duo o przekątnej 10 cali znajdziemy w konsoli środkowej, a jeszcze niżej ukryto trzeci o przekątnej 5,5 cala z wtopionymi weń dwoma pokrętłami do regulacji ustawień dwustrefowej klimatyzacji. Za dopłatą możemy mieć jeszcze jeden ekran całkiem u góry, który zastępuje klasyczne lusterko wewnętrzne, przekazując obraz z kamery umieszczonej z tyłu auta (system nosi nazwę Clear Sight). Opisując ekrany użyłem słowa „ukryty” ponieważ w parze ze wspomnianym już wykończeniem deski rozdzielczej Fornir Gloss Black praktycznie pozostają one niewidoczne do chwili uruchomienia samochodu.


Wracając jeszcze do klimatyzacji, to w I-Pace mamy możliwość wstępnego ogrzewania kabiny (sterowane aplikacją Jaguar Remote), a za cały system ogrzewania wnętrza odpowiada pompa ciepła, która wykorzystuje do tego celu ciepło z otoczenia oraz to wytwarzane przez elektroniczne elementy auta. Sprytne, prawda?

Z elektronicznych udogodnień warte podkreślenia jest to, że znajdziemy we wnętrzu auta całkiem sporą ilość gniazd różnego typu. Doliczyłem się dwóch gniazd 12V i aż pięć gniazd USB w obu najpopularniejszych wariantach, również z opcją ładowania zewnętrznych odbiorników. Smartfony możemy ładować za pomocą ładowarki indukcyjnej, którą również znajdziemy w Jaguarze I-Pace.

Charakterystyczny dla najnowszych aut Jaguar Land Rover jest system Pivi Pro Infotainment, który zapewnia między innymi współpracę z Android Auto i Apple CarPlay oraz umożliwia obsługę głosową Voice Control, a także współpracuje z innymi urządzeniami za pomocą bezprzewodowej komunikacji Bluetooth.

O wrażenia słuchowe kierowcy i pasażerów dba całkiem przyjemny w odbiorze Meridian Sound System o mocy 400W, w skład którego wchodzi 12 głośników z subwooferem oraz cyfrowe radio DAB. Spodobało mi się umieszczenie pokrętła do regulowania głośności po stronie pasażera przedniego fotela. Ma to zapewne zniechęcić kierowcę do odrywania dłoni od kierownicy, która sama w sobie zapewnia mu pełny nadzór nad funkcjami systemu audio i nie tylko.

Jeśli chodzi o tylną kanapę, to tam również nie będziemy narzekać na brak przestrzeni i komfortu. Wystarczy wspomnieć, że ustawiając fotel kierowcy pod osobę o wzroście 180 cm, taka sama osoba swobodnie rozsiądzie się na miejscu za kierowcą i nie będzie ona narażona na wykluczenie multimedialne, mając do dyspozycji swój pakiet gniazd i głośników.


Bagażnik ma pojemność według DIN od 656 do 1453 litrów, a jego pokrywa napędzana jest elektrycznymi siłownikami, które oczywiście możemy uruchamiać z pilota. Pod jego podłogą nie znajdziemy jednak ani koła zapasowego, ani drugiego dna. Owszem, jest tam mały schowek, ale zmieści się w nim co najwyżej gaśnica i kabel do ładowania auta. Drobniejsze bagaże możemy również umieścić w przestrzeni dodatkowo wygospodarowanej pod przednią klapą. W autach elektrycznych występuje coś, co w języku angielskim określa się mianem „frunk”, a jest to po prostu dodatkowe miejsce na bagaż z przodu auta. W Jaguarze może i nie powala ono wielkością, mamy bowiem dostępne jakieś 27 litrów, ale na przykład plecak z laptopem spokojnie powinien się tam zmieścić.


4. Jak jeździ?

Jeśli bym napisał, że I-Pace jeździ jak każdy inny elektryk to w sumie tak, jakbym nic nie napisał.

Jaguar I-Pace jeździ bowiem niczym prawdziwy turbo-elektryk, chociaż żadnego turbo w nim nie znajdziemy. Znajdziemy za to 400 koni mechanicznych pochodzących z dwóch silników elektrycznych, które ulokowano przy każdej osi (stąd AWD w nazwie) oraz dokładnie 696 niutonometrów, które naprawdę potrafią wcisnąć nas w fotel.

To auto jest kwintesencją elektrycznego nad-samochodu. Silne i szybkie, a jednocześnie stateczne i dobrze się prowadzące. Majestatyczność Jaguara dostajemy niejako w pakiecie z wszystkimi wymienionymi już wcześniej zaletami.


Duet silników elektrycznych jest zasilany prądem zgromadzonym w bateriach litowo-jonowych o łącznej pojemności 90 kWh, które możemy ładować prądem stałym (DC) o mocy do 100 kW. Według kalkulacji zgodnych z normami WLTP średnie zużycie energii tego auta powinno oscylować w granicach 22-25 kWh na 100 km, a zasięg przy „sprzyjających wiatrach” może sięgać nawet 470 km. Nie wiem jak bardzo jest to realna wartość w codziennym użytkowaniu, ale nawet jeśli uda nam się na jednym ładowaniu przejechać 400 kilometrów to już należy się szacunek dla inżynierów Jaguara. Pamiętać musimy, że mówimy tu o technologii, która zarabia pieniądze dla firmy już od dobrych kilku lat. Oczywiście producent dba o okresowe aktualizacje oprogramowania chociażby po to, żeby utrzymać konkurencyjność wobec ostatnich wynalazków „zielonej” technologii. „Chapeau bas” Jaguar!

I-Pace osiąga prędkość maksymalną 200 km/h i przyspiesza do setki w 4,8 sekundy. Sterowanie napędem odbywa się za pomocą automatycznej przekładni, której tryby jazdy wybieramy przyciskami na lewym wsporniku w dolnej części konsoli środkowej. Co mamy na prawym napiszę za chwilę. Idealny wręcz rozkład mas, nisko umieszczony środek ciężkości i koła umieszczone praktycznie na rogach nadwozia sprawiają, że I-Pace jeździ naprawdę pewnie, dobrze trzyma się drogi i sprawnie pokonuje zakręty bez zbytniego wychylania się, które czasem potrafi wywołać na plechach kierowcy zimny pot.

Muszę z czystym sercem przyznać, że w tym aucie czuć prawdziwego elektrycznego „kopa” i chyba jeszcze żaden z poznanych mi elektryków nie przyspieszał tak ochoczo jak I-Pace właśnie. Co ciekawe taka sama reakcja spotyka nas przy ostrym ruszeniu na biegu wstecznym. Ciekawe, czy cofając da się tym autem również rozpędzić do wspomnianych wcześniej 200 km/h. W sumie z technicznego punktu widzenia nic nie powinno stać na przeszkodzie, poza zwiększonymi oporami aerodynamicznymi pionowo ściętego tyłu auta.

Oczywiście szybka jazda na biegu wstecznym nie jest wskazana również ze względu na bezpieczeństwo i kamera cofania będąca na wyposażeniu tego auta, nawet ze swoim dobrej jakości obrazem niewiele tu pomoże. Za dopłatą możemy mieć system kamer 360 stopni. W standardzie I-Pace oferuje nam całkiem sporą ilość asystentów i systemów wspomagających kierowcę i samą jazdę.

„Na pokładzie” możemy mieć między innymi asystenta martwego punktu, adaptacyjny tempomat, system awaryjnego hamowania, asystenta utrzymania pasa ruchu, monitorowanie zmęczenia kierowcy, system rozpoznający znaki drogowe, czy też asystenta cofania z automatycznym hamowaniem po wykryciu ruchu poprzecznego.

Najciekawszą opcją jest jednak coś, co cechuje auta JLR, a mianowicie czujnik bezpiecznego wysiadania z samochodu, który ostrzega pasażerów z tyłu, że coś nadjeżdża. Ktoś kto ma dzieci szczególnie mocno doceni to rozwiązanie.

Po prawej stronie dolnej części konsoli środkowej znajdziemy przyciski sterujące pneumatycznym zawieszeniem. Jest to dodatkowo płatna opcja, ale dzięki niej możemy w razie potrzeby podnieść zawieszenie I-Pace osiągając prześwit równy 230 mm, a po przekroczeniu prędkości 105 km/h zawieszenie samoczynnie obniża się o 10 mm od swojego standardowego ustawienia. Pneumatyka w parze z dodatkowym zawieszeniem adaptacyjnym poprawiają również komfort jazdy Jaguara I-Pace, do którego w zasadzie nie ma się o co przyczepić.




5. Ile to kosztuje?

Podobno dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. W wypadku widocznego I-Pace konkretne sprecyzowanie ceny każdej z wymienionych opcji może mijać się z celem ponieważ jest to specyfikacja MY22, a tymczasem w oficjalnym konfiguratorze na stronie Jaguara mamy już dostępną ofertę modelową MY23 i co oczywiste ceny poszły nieco w górę. Nie wiem ile czasu wynosi obecnie oczekiwanie na realizację zamówienia na I-Pace ponieważ zwyczajowo nowy rok modelowy wchodzi do produkcji po przerwie wakacyjnej. Czyżby więc obecnie zamawiany I-Pace były do odbioru dopiero na jesień? Najlepiej to sprawdzić u autoryzowanego przedstawiciela.

Auto skonfigurowane tak jak na prezentowanych zdjęciach kosztowało w sumie 456 630 PLN, z czego bazową kwotą było 398 700 PLN plus dobrane opcje na łączną kwotę 53 170 PLN. Jak na Jaguara cena ta nie wydaje się szczególnie astronomiczna. Na elektryka prawdziwej marki premium tym bardziej.


Jaguar daje obecnie na swoje auta gwarancję mechaniczną na 3 lata lub 100 000 km, ale baterie mają ten okres wydłużony do 8 lat lub 160 000 km. Gwoli ścisłości dodam tylko, że gwarancja na powłokę lakierniczą to 3 lata, a na perforację blach lat 6, bez limitu kilometrów.

6. Podsumowując:

Zadam teraz standardowe pytanie, a mianowicie: dla kogo jest Jaguar I-Pace?

Niestety tutaj nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Od początku produkcji na rynki światowe trafiło już dobre kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy tego auta, więc można spokojnie stwierdzić, że zaskarbił sobie sympatię ludzi o proekologicznym podejściu i nieco grubszym portfelu. Nie bez znaczenia będzie tu fakt, że posiadanie auta BEV stało się modne wśród celebrytów, influencerów, czy też innych freelancerów i businessmanów i w trendy te I-Pace wpisuje się znakomicie. Tak naprawdę był on pierwszym elektrycznym autem premium oferującym komfort i prestiż porównywalny do aut spalinowych, w wielu wypadkach dodatkowo dystansując ich swoimi osiągami.

Samochód mogłem poznać podczas EV Tour w Jaguar Land Rover Karlik, partnera JLR z podpoznańskiego Baranowa. Więcej zdjęć znajdziecie na Facebooku i Instagramie, a krótki film na YouTube.