Już piąty raz z rzędu, na terenie stadionu PGE Narodowy w Warszawie sen zimowy urządziły sobie prawdziwe auta marzeń. Nie zimują one jednak w zaciemnionych i zamkniętych halach, podłączone do kabli utrzymujące przy życiu ich akumulatory podczas miesięcy spędzonych w bezruchu. Spokojnie czekają na ciepłe dni w błysku fleszy, ciesząc oczy fanów motoryzacji, którzy mają okazję pobyć blisko i na spokojnie z tą bardziej fantazyjną motoryzacją.
Mam tu na myśli wystawę „Ikony Motoryzacji”, która pod patronatem Castrol Polska zgromadziła w tym roku (prawie) 100 aut o łącznej wartości 120 mln PLN. Nie będę ukrywał, że do odwiedzenia tej wystawy zbierałem się od trzech lat, żeby w końcu w ferie zimowe 2026 zabrać kilkoro nastoletnich fanów motoryzacji i pokazać im samochody, które mogli dotąd oglądać na YouTube, czy też podziwiać w mediach społecznościowych.
Wystawa otwarta będzie do 1 marca, więc jeśli moja relacja Was zachęci, to macie jeszcze trochę czasu, żeby zaplanować wycieczkę na Stadion Narodowy, będący notabene rówieśnikiem mojej córki, biorąc pod uwagę datę jego uroczystego otwarcia.
„Ikony Motoryzacji” polecam odwiedzić w dzień roboczy, najlepiej tuż po otwarciu drzwi (godziny otwarcia to 11-19 w dni powszednie, a w weekendy do 20), chociażby ze względu na mniejszą ilość zwiedzających, co z pewnością docenią ludzie lubiący uwieczniać auta na zdjęciach. Poza weekendem bilety są również nieco tańsze, a podczas poniedziałkowych i wtorkowych happy hours upust sięga nawet 50% ceny wyjściowej. Bilety można kupić zarówno na miejscu, jak i online, wybierając wcześniej konkretny dzień i godzinę, ale z tego co wiem, ma to bardziej orientacyjny charakter i zakupione w ten sposób bilety wykorzystać można do końca trwania wystawy. W cenie biletu dzieci otrzymują planszę z zagadkami prowadzącymi je do hasła, które mogą na koniec wymienić na arkusz zabawnych naklejek Castrola. Bardzo fajny gest w stronę najmłodszych.
Poza tą swego rodzaju grą terenową dzieci i młodzież skorzystać mogła z symulatorów jazdy i zdalnie sterowanych aut RC, ale nie cieszyły się one szczególnym powodzeniem, przynajmniej podczas naszej wizyty. Nie sprawdzałem cen tych przyjemności, ale sądząc po tym, że za zdjęcie w Huracanie trzeba było wyłożyć 60 PLN od głowy (podczas gdy AI zrobi to nam za darmo), tanio zapewne również nie było. Na fali fascynacji prezentowanymi autami, rodzice mogli kupić swoim pociechom miniaturki ich samochodów marzeń. Niestety były to bardziej supermarketowe produkty niż poważniejsze modele. Owszem, bardziej profesjonalne modele byłyby droższe i nie pozwoliłyby na szarżowanie z marżą, ale ich obecność na półkach zaaranżowanego sklepiku z pewnością podniosły by jego rangę.
No dobrze, ale co można było zobaczyć na wystawie, jeśli chodzi o prawdziwe samochody?
Zacznijmy może od „trzech króli” z La Squadra, którymi były Pagani Utopia Roadster, Bugatti Chiron Pur Sport i AGTZ Twin Tail. Muszę przyznać, że znając dobrze portfolio La Squadry wielka szkoda, że nie pokuszono się o dorzucenie jeszcze jakiegoś Koenigsegga do tej galerii sław.
Pagani Utopia Roadster, wyceniona na bagatela 17 mln PLN, jest chyba headlinerem tegorocznej edycji wystawy „Ikony Motoryzacji”. Jako jedyna kręciła się ona na powoli na ekspozycyjnej karuzeli ulokowanej w centralnej części wystawy. Jest to pierwszy egzemplarz Utopii Roadster jaki trafił do Polski, bodajże szósty jaki kiedykolwiek powstał i jeden ze 160. jakie zostaną zbudowane. Pięknie skomponowany kolorystycznie egzemplarz (brązowy karbon i kremowe nadwozie) napędza silnik AMG 6.0 V12 bi-turbo rozwijający moc 864 KM. Prawdziwa Utopia.
All black był za to Bugatti Chiron Pur Sport, który okazał się jeszcze większym i zarazem droższym rarytasem. Jest to jeden z 60. powstałych aut, wyceniony na 20 mln PLN. Silnik to oczywiście 8.0 W16 o mocy 1500 KM. Prędkość maksymalna 350 km/h.
No i ostatnim z wielkiej trójcy od La Squadra to AGTZ Twin Tail powstały w kooperacji z Atelier Zagato i inspirowany Alpine A220 (La Squadra jest również przedstawicielem marki Alpine). Silnik to 1.8 turbo o mocy 300 KM, co w zupełności wystarcza żeby rozpędzić auto ważące skromne 1100 kg do prędkości maksymalnej 250 km/h, a do pierwszej setki dobić w 4,5 sekundy. Cena? Równe 3 mln PLN.
Bugatti Chiron i AGTZ Twin Tail zaparkowały w sekcji „dealerskiej”, gdzie można również zobaczyć elektrycznego Rolls-Royce'a Spectre (800 KM, 250 km/h, 4,5 sekundy do setki, cena 2,3 mln PLN), Astona Martina Vanquish od Aston Martin Warszawa, czy też Ferrari 12Cilindri GTS i Purosangue (6.5 V12, 725 KM, 310 km/h, 3,3 sek. do setki, cena 2,9 mln PLN).
W tej samej części wystawy w oczy rzucały się jeszcze supercary będące już w zasadzie youngtimerami, czyli Porsche Carrera GT i Mercedes-Benz SLR Roadster w lustrzanym nadwoziu od Petrol Toys, a także kiosk na kołach - oliwkowy Brabus G800 od 7.pl.
Wracając do głównej sali, zobaczyć tam mogliśmy między innymi dwa polskie RWB, w tym ostatnie jakie (póki co) powstało w naszym kraju, bazujące na 997 cabrio. Auto z ksywką „Zawiasowa” na progach powstała bowiem we wrześniu 2025 w 911 Garage Poland.
Tuż obok, w małej sekcji roadsterów ulokowały się unikatowe AC Cobra od Petrol Toys oraz nie mniej symboliczne Renault Spider i BMW Z1 z niezapomnianymi drzwiami chowającymi się w progach auta.
Kilka kroków dalej spotkało mnie niemałe zaskoczenie. Dwa egzemplarze nieco zapomnianej, a przez niektórych wręcz nieznanej brytyjskiej marki TVR. Tuscan Mk1 i Mk2 w swoich kultowych kształtach oraz charakterystycznym kolorze kameleon, niezwykle popularnym w owym czasie, skutecznie przypomniały mi motoryzacyjny vibe przełomu wieków. Każdy fan „Moto Magazynu” to lubi.
Obracamy się, a tam kolejne klasyki: Alfa Romeo Spider 2000, Lotus Esprit S2 JPS od Novanta Classics, którego widziałem już na ostatnim MotoClassic, DeTomaso Pantera od House of Classics, oraz zjawiskowe Ferrari 365 2+2 z 1967 roku.
Tuż za rogiem czaiła się replika Syreny Sport z kolekcji muzeum motoryzacji na Zamku Topacz oraz kilka ikon tej zdecydowanie mniej spektakularnej, ale wciąż kultowej motoryzacji. Volkswagen Garbus, BMW 1602 (E10), Alfa Romeo GT 1300 Junior, Peugeot 106 Rallye, Fiat Abarth 695 (ten pierwszy), czy w końcu Fiat Multipla (ta nowa). Butlonosa Multipla, obok Passata W8 od Stradale Classics, to zdecydowanie humorystyczne elementy wystawy. Trochę mniej zrozumiałe dla mnie było umieszczenie obok nich tuningowanej Łady „Żiguli” i „Kebina”, czyli Daihatsu Hijet 1000 napędzanego zabudowaną w jego środku Yamahą Fazer 600. Co prawda auto to wygrało w 2023 roku konkurs Hot Wheels Legends Poland, ale niestety na arenie międzynarodowej uległo popularniejszej konkurencji, tracąc możliwość odwzorowania w postaci małego Hot Wheelsa. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze i za rok Hot Wheelsem stanie się utrzymany w stylu aut rajdowej Grupy B Fiat 126 z Polski właśnie.
W tym momencie chciałbym wspomnieć o pierwszym z (niewielu) minusów, jakie w moim odczuciu napotkałem podczas zwiedzania wystawy „Ikony Motoryzacji”. Mam tu na myśli taśmy odgradzające publiczność od eksponowanych aut, które w niektórych przypadkach skutecznie utrudniały zrobienie sensownych zdjęć. Jak już kiedyś pisałem, doskonale rozumiem, że randomowi ludzie na tego typu imprezach to w dużej mierze trzoda (nie ujmując świnkom), ale może nie trzeba było upychać aut na aż tak małych powierzchniach i w każdych wnękach sal wystawienniczych. Zachowanie większego dystansu sprawiłby, że czarna taśma nie zasłaniałaby tego co najciekawsze.
Przykłady? McLaren 765LT (4.0 V8 Twin Turbo, 765 KM, 330 km/h, 2,8 sek. do setki, 2,2 mln PLN) i filmowa taksówka z Marsylii, czyli biały Peugeot 406 to mocnym tuningu optycznym (w oryginale 3.0 V6, 207 KM, 232 km/h, 9,6 sek.).
Z filmowych aut warto wspomnieć również o DMC DeLoreanie jak żywo wyjętym z „Powrotu do przyszłości” i o niebo lepiej zrobionym niż ten z niedawno zakończonego programu TVN Turbo, a także całej grupie aut z serii filmów „Szybcy i wściekli”...
...a konkretnie z pierwszych trzech części cyklu. Niektóre lepiej, niektóre gorzej odwzorowane. Na mnie największe wrażenie zrobił Volkswagen Touran Hulk z „Tokio Drift”, nawet jeśli pięści wystające z boków auta były jak na moje oko zbyt mocno wyeksponowane. Rozczarowaniem sekcji F&F okazało się przesunięcie na drugi plan Mazdy RX-7 VeilSide Hana, która stała w tle RX-8 VeilSide, którym jeździła w filmie Neela. Aha, no i na zielonym Mitsu Eclipse Briana zaczęła się powoli odklejać jedna z naklejek (ups).
Za ścianą „tuningowiska” znalazła się część wystawy poświęcona sportom motorowym, gdzie można zobaczyć między innymi kultowe rajdowe Audi Sport Quattro S1, DTM-owego Mercedesa klasy C, Renault Megane Trophy V6, czy w końcu Benettona B194 z F1, którym jeździł między innymi Michael Schumacher. Do Formułu 1 nawiązuje również czerwona Honda NSX z rejestracją Senna, która znalazła się na tym aucie z chyba wszystkim wiadomego powodu. Byłbym zapomniał jeszcze o wyścigach typu endurance (długodystansowych), których honoru broniły Ligier JS P217 i zwycięska Oreca O7 polskiego zespołu, nosząca wciąż ślady walki podczas 24 hrs w Le Mans z 2023 roku. Barw sponsora tytularnego wystawy, firmy Castrol, broniła rajdowa Toyota Celica.
Bardzo dobrym pomysłem było umieszczenie w znakomitej większości przypadków informacji o szacunkowej wartości prezentowanych na wystawie aut. Dzięki temu można było się przekonać, że cena Porsche 911 GT3 RS (auto marzeń mojej córki), wynosząca jakieś 1,5 mln PLN, to równowartość tego, ile może obecnie kosztować blisko 80-letnia Tatra T87 (prezentowany egzemplarz z kolekcji House of Classics), czy też niewiele młodszy Aston Martin DB2/4 lub DB2 Vantage (oba z kolekcji Perlage, ulubionej wody mojej córki).
Na obejrzenie wystawy „Ikony Motoryzacji” warto poświęcić 2, może 3 godziny. Co prawda nikt nam czasu wyliczać nie będzie, ale ilość aut tam zgromadzonych pozwoli nam spokojnie obejść ekspozycję we wspomnianym czasie. Wspomnę tu jeszcze o naszym wspólnym podsumowaniu wystawy, które można zawrzeć w krótkim zdaniu: „myślałem, że będzie tego więcej”. Co prawda organizatorzy szczycą się zgromadzeniem stu pojazdów, ale ostrożnie licząc do tej setki brakuje jeszcze kilkunastu sztuk, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę kilka motocykli i traktor Lamborghini witający nas na wejściu.
Czy uważam wyjazd na „Ikony Motoryzacji” za dobry pomysł? Owszem, warto samemu sprawdzić co jest nam w stanie zaoferować ta wystawa. Osobiści nie nastawiałbym się jednak na coś, czego w zainteresowanych kręgach nie da się zobaczyć na którymś z wielu innych wydarzeń, zwłaszcza tych organizowanych w typowym sezonie eventowym. Fajnie, że auta te nie zimują bezczynnie, ale po tak szeroko promowanej wystawie oczekiwałbym jednak czegoś więcej. Mocniejszego kopnięcia, chociaż nie twierdzę, że Utopia Roadster nie zostawi śladu w głowie każdego moto-psycho-fana.
Więcej zdjęć z wystawy „Ikony Motoryzacji” znajdziecie na Facebooku i Instagramie.






















































