Karoq to prawdziwy rynkowy dinozaur, który wszedł do sprzedaży w 2017 roku, a lifting miał w 2022. Przez ten czas produkowany był i / lub jest nadal w zasadzie wszędzie: Czechy, Słowacja, Niemcy, Rosja, Ukraina, Indie... Mało tego, Karoq ma bardzo duże rodzeństwo. Jest bliźniakiem jednojajowym SEATa / Cupry Ateca, a poza starym kontynentem można go powiązać z Volkswagenami Tarek, Taos i Tharu, czy w końcu chińską Jettą VS5. Karoq jest również blisko spokrewniony z większym Kodiaqiem, Tiguanem, a nawet Tarraco. Oto przykład szerokiej unifikacji w grupie Volkswagena.
Nazwa średniego SUV-a Skody pochodzi ze zlepku słów wziętych z dialektu Indian żyjących na wyspie Kodiaq (taki „easter egg”), które oznaczają auto i strzałę (patrz logo Skody). Kreatywnie, nie powiem. Szkoda tylko, że tej pomysłowości zabrakło trochę przy tworzeniu nazw nowych elektryków Peaq i Epiq, bo wciąż mylę nazwy tych dwóch skrajnie różnych modeli.
Jak wygląda?
Po lifcie Karoq nabrał charakteru, o ile można mówić o tym w wypadku Skody. Otrzymał bardziej wyszczerzoną osłonę chłodnicy, inaczej poprowadzone linie świateł oraz bardziej agresywnie wystylizowany zderzak przedni. Z tyłu światła są bardziej filigranowe, a zamiast znaczka z indiańską strzałą (lub kurą, jeśli ktoś woli) mamy dumny napis Škoda.
Na zdjęciach widzicie wersję Sportline z dodatkowym pakietem black (czarne emblematy). Sportlina rozpoznamy po nisko lakierowanych zderzakach i błotnikach lakierowanych aż do samych krawędzi nadkoli. Osobiście wolę w tym miejscu czarne nielakierowane listwy chroniące lakier nie tylko przed krzaczorami, ale również nieostrożnymi osobami wysiadającymi z auta zaparkowanego obok naszego „kuraka”.
Skoda Karoq to kompaktowy SUV o wymiarach niemal identycznych jak u konkurencji (na przykład Renault Symbioz): długość 4390 mm, szerokość 1841 mm, wysokość 1603 mm, rozstaw osi 2638 mm. Do tego mamy koła w rozmiarze 225/50 R18 z felgami model Hydrus, które wydają się idealnym kompromisem pomiędzy komfortem, bezpieczeństwem i wyglądem. Za dopłatą 2 400 PLN możemy mieć 19” Sagitarius, ale moim zdaniem wyglądają one mniej atrakcyjne.
Oświetlenie to full LED Matrix z dynamicznymi kierunkowskazami, co udowadnia, że mimo iż Karoq to konstrukcja sprzed dekady, producent stara się nadążać nad obecnymi trendami i technicznymi nowinkami.
Jakie ma wnętrze?
Na szczęście pogoń za nowinkami ominęła design wnętrza Skody Karoq. Wciąż mamy tu klasyczne przyciski i ekran centralny zatopiony w konsoli, zamiast na siłę doklejonego tableta. Nie znajdziemy tu również żadnych gładzików i przycisków haptycznych. Jak dla mnie to jedna z głównych zalet wnętrza tego auta.
Z minusów mamy trochę piano black na konsoli wokół wybieraka dźwigni zmiany trybów jazdy automatu DSG. Duża solidna dźwignia ucieszy osoby lubiące mieć za co złapać. Nie mamy tu jeszcze drobnych dźwigienek znanych z nowszych model Volkswagena, czy Toyoty, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych może być wadą.
W prezentowanym aucie rolę zegarów pełni Virtual Cockpit o przekątnej 10,25”. W niższych poziomach wyposażenia zamiast niego mamy 8” Digital Display. Z elektroniki wspomnę jeszcze o Bluetooth Plus z indukcyjną ładowarką, dwustrefowy Climatronic (za 1 400 PLN nawet trójstrefowy), a w konsoli środkowej Infotainment z 8” ekranem dotykowym. Wersja z nawigacją kosztuje dodatkowe 2 100 PLN, a z ekranem 9,2” nawet 5 800 PLN. To akurat duży minus dla Skody, bo konkurencja potrafi to już oferować standardzie. Po jakości obrazu z kamery cofania dobrze widać upływ czasu. Dobrze, że oprócz niej mamy jeszcze czujniki parkowania z przodu i z tyłu, co akurat jest zaletą i nieoczywistym wyposażeniem, biorąc pod uwagę obecność kamery.. System kamer 360 stopni wymagają dopłaty w wysokości 3 900 PLN, ale razem z nim otrzymujemy wspomaganie parkowania Park Assist.
Fajnie wyglądają sportowe pseudokubełkowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. Sportowego sznytu dodaje czarna podsufitka (uwielbiam to) i stalowe nakładki na pedały, które dostaniemy tylko w Sportline. Przednie fotele są podgrzewane, a tylna kanapa może dostać ogrzewanie, ale tylko w pakiecie z przednią szybą za dopłatą 1 500 PLN. Trójramienna sportowa kierownica wielofunkcyjna z manetkami do sekwencyjnej zmiany biegów dobrze leży w dłoniach i wygląda zdecydowanie lepiej niż dwuramienna dostępna w tańszych wersjach.
Skodowskie „simply clever” to między innymi doceniany i przez niewielu kopiowany uchwyt na bilet parkingowy na słupku A po stronie kierowcy, parasol chowany pod fotelem i aż cztery cykorłapki, co obecnie nie jest już takie oczywiste, bo przykładowo w moim Renault nie mam ani jednej. Jeśli jesteśmy już przy podsufitce, to elektrycznie sterowane panoramiczne okno dachowe kosztuje w Karoqu 5 600 PLN.
Z bogatego wyposażenia Karoqa Sportline wymienię jeszcze pakiet Sunset, czyli przyciemniane tylne szyby, Kessy Full, czyli bezkluczykowy dostęp, Light & Rain Assist, czyli automatycznie uruchamiane światła i wycieraczki, elektromechaniczny hamulec postojowy z Auto Hold, czy w końcu elektrycznie sterowane, podgrzewane i składane lusterka boczne. Za widoczny na zdjęciach Sound System Canton (10 głośników, cyfrowy korektor) musimy dopłacić uczciwe 2 000 PLN.
Wielkość wnętrza to główna zaleta Skody Karoq. Za przednimi fotelami ustawionymi pod osoby o wzroście 180 cm, na tylnej kanapie usiądą komfortowo ludzie o podobnym wzroście, mając przed kolanami jeszcze sporo miejsca. Karoq to jedno z aut oferujących najkorzystniejszy stosunek pojemności wnętrza względem wymiarów zewnętrznych.
Posiadaczy małych dzieci zainteresuje fakt, że gniazda Isofix i Top Tether znajdziemy w standardzie tylko na skrajnych bocznych miejscach tylnej kanapy. Isofix z przodu kosztuje dodatkowe 600 PLN w pakiecie Simply Clever Family i znowu przychodzi mi do głowy fakt, że inni robią to lepiej, oferując Isofix z przodu w standardzie. Fajnie, że wśród licznych airbagów chroniących pasażerów mamy poduszkę kolanową dla kierowcy, ale za boczne z tyłu (nie mylić z kurtynami, które są w standardzie) trzeba już dopłacić 2 400 PLN. Coraz częściej spotykanej poduszki pomiędzy przednimi siedzeniami nie dostaniemy nawet za dopłatą, ale to raczej wynika z wieku konstrukcji Skody Karoq.
No i na koniec bagażnik: duży (wyjściowo 479 - 521, maksymalnie 1630 - 1810 litrów), zorientowany pionowo, ze stalowym dojazdowym kołem zapasowym (dopłata 800 PLN) schowanym pod podłogą. Oparcie kanapy składa się w proporcjach 60:40. Jest też chowany hak holowniczy, który w najdroższej opcji z elektrycznym zwalnianiem i adapterem kosztuje 4 700 PLN. W przestrzeni bagażowej zabrakło mi jednak gniazda 12V (w kabinie są aż dwa), albo nie potrafiłem go znaleźć, oraz tej fancy latarki pełniącej rolę oświetlenia bagażnika. Dwa gniazda USB typu C również mamy tylko z przodu, co w obecnym świecie jest słabym punktem wnętrza Karoqa. Elektrycznie sterowana klapa bagażnika z bezdotykowym otwieraniem kopniakiem pod zderzakiem wymaga dopłaty 4 500 PLN, ale za to podnosi się wysoko, chroniąc nasze głowy przed urazem. Elementy pakietu „simply clever” do bagażnika kosztują grosze i w sumie aż dziw bierze, że trzeba za nie dopłacać. Taka jest filozofia Skody (patrz Volkswagena), albo są to gratisy, które można łatwo wynegocjować podczas składania zamówienia, co pozwoli osłodzić gorycz straty pieniędzy wydanych na zakup auta (o tym jednak za chwilę).
Jak jeździ?
Technicznie Skoda Karoq siedzi na wielokrotnie już opisywanej platformie MQB i w swojej historii miała pod maską chyba wszystkie możliwe silniki grupy VW (bez hybryd): 1,0 TSI 115 KM, 1,5 TSI 150 KM, 2,0 TSI 190 KM, 1,6 TDI 115 KM oraz 2,0 TDI 150 i 190 KM.
Obecnie wybierać możemy pomiędzy 6-biegowym manualem lub automatem DSG7 oraz napędem na przednią oś lub na wszystkie koła. Z silników ostały się jeszcze 1,0 TSI 115 KM, 1,5 TSI 150 KM, 2,0 TSI 190 KM 4x4 oraz (jeszcze) 2,0 TDI 115 KM i 150 KM. Chodzą głosy, że śladem Octavii, również z Karoqa znikną silniki diesla, ale szczerze mówiąc wątpię, żeby Skoda pracowała nad zastąpieniem ich silnikami hybrydowymi eTSI. Czas pokaże kto ma rację.
Testowane auto posiada dwulitrowe TDI o mocy 150 KM i maksymalnym momencie obrotowym 360 Nm oraz napędem 4x4. Osiągi Karoqa z tą jednostką to 8,7 sekundy do setki i prędkość maksymalna 204 km/h. Szału nie ma, ale w sumie po co nam więcej. To nie jest auto sportowe, a raczej rodzinny SUV dla kogoś kto ceni komfort i przestrzeń nad sportowymi osiągami i emocjami z jazdy. Jako ciekawostkę dodam jednak, że za 4 300 PLN zamówić sobie możemy pakiet Performance, w skład którego wchodzi zawieszenie adaptacyjne DCC, funkcja off-road dla napędu 4x4 i progresywny układ kierowniczy. Tyle o sportowych emocjach. Komfort za to na pewno podniesie niezależne ogrzewanie postojowe ze zdalnym sterowaniem, które kosztuje 5 400 PLN.
Zużycie oleju napędowego waha się w zakresie 5-6 l/100 km w jeździe mieszanej, ale bez autostrady. Według producenta średnie spalanie powinno zawierać się pomiędzy 5,5 i 6,1 l/100 km, więc mamy tu nieliczny przykład zgodności realiów z obietnicami. Aha, pod klapką wlewu paliwa (i AdBlue) znajdziemy drugi najsłynniejszy element „simply clever”, czyli skrobaczkę do szyb.
Podsumowując:
Cena Sportline z dwulitrowym TDI, skrzynią DSG i napędem na cztery koła to 160 100 PLN. Dla porównania 1,0 TSI 115 KM z sześciobiegowym manualem i w podstawowym pakietem wyposażenia Essence startuje w cenniku od 93 500 (wszystkie ceny to stan na październik 2026). Jeśli jednak poniesie nas fantazja, to cenę prezentowanego auta spokojnie podbijemy do poziomu powyżej 200 000 PLN. Czy to dużo? Sporo, biorąc pod uwagę fakt, że Skoda plasowana jest jako budżetowa marka w koncernie i powinna czym prędzej stawić czoła chińskiej konkurencji cenami właśnie.
Czy auto się podoba? Zdecydowanie, w końcu to jeden z najpopularniejszych modeli Skody, oferując naprawdę wiele pod może i niezbyt porywającą sylwetką, ale chyba w tym tkwi jej przepis na sukces. Nikt niby nie zauważa Karoqa, ale jeśli zacznie szukać auta spełniającego pozornie sprzeczne oczekiwania, trafi w końcu na konfigurator Skody i złoży swój podpis pod zamówieniem. Nawet jeśli nadal nie będzie pewnym słuszności swojego wyboru, to Karoq i tak go przekona do siebie w codziennym użytkowaniu. Simply clever!

































































