Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ds. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ds. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 września 2021

Premiera: DS 4 w DS Store Wrocław

Kilka dni temu nadarzyła się okazja do bliższego poznania nowego DS 4, który kolejny już raz zawitał do DS Store Wrocław. Co prawda wciąż była to tylko statyczna prezentacja, ale auto widnieje już w polskim konfiguratorze marki i śmiało można je zamawiać.

Czym jest marka DS pisałem już przy okazji wiosennej prezentacji flagowego modelu DS 9, więcej znajdziecie tutaj.

DS 4 jest drugą osłoną tego kompaktowego auta. Można się upierać, że to crossover, ale w przeciwieństwie do pierwszej generacji, nowa "czwórka" nabrała bardziej "przyziemnego" charakteru. O ile jego długość wzrosła o 12 cm do równych 4,4 metra, o tyle wysokość zmalała o kilka centymetrów i teraz nie przekracza nawet 1,5 metra, w związku z czym auto sprawia bardziej przysadziste wrażenie, co w żadnym wypadku nie jest wadą.


Pierwsze DS 4, które początkowo występowało jeszcze jako model Citroena było spokrewnione technicznie z drugą generacją C4. Jeśli zaś chodzi o najnowsze DS 4, to zostało ono zbudowane na platformie EMP2 i jest zarazem członkiem jednej z najważniejszych rodzin modelowych dopiero co zainaugurowanego mariażu PSA z FCA.

Jeśli jeszcze nie domyślacie się, z jakimi innymi modelami grupy Stellantis powiązać DS 4 to mogę zdradzić, że podpowiedź znajdziecie w lusterkach. Są one zbliżone, jeśli wręcz nie identyczne kształtem z tymi, które znajdziemy w nowym Peugeocie 308 i pokazanej nie tak dawno Astrze L (tak, tej z vizorem na przedzie). Co więcej DS 4 produkowany będzie, a w zasadzie już jest w niemieckim Russelsheim, czyli w macierzystej fabryce Opla, gdzie po latach nieobecności wraca produkcja wspomnianej Astry zostawiającej tym samym wolne moce przerobowe w gliwickiej fabryce Opla (podobno tylko chwilowo).

Nowa "czwórka" od DeeSki ma być dostępna już w czwartym kwartale tego roku w trzech odmianach: standardowej DS 4, uterenowionej Cross i usportowionej Performance Line, a konkurować ma (a przynajmniej tak by sobie tego Stellantis życzyło) z kompaktami premium spod znaku Audi, BMW i Mercedesa.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to marka DS dba o to, żeby jej samochody wyglądały z jednej strony bardzo designersko i nowocześnie, a z drugiej zaś elegancko i stonowanie. Konsekwentnie kolejne prezentowane modele wpisują się w zbliżony do siebie nurt stylistyczny, ale jednocześnie każde z aut zachowuje swoje indywidualne cechy, których nie znajdziemy wśród innych samochodów spod znaku stylizowanych liter D i S.

Pozwoliłem sobie przez kilka minut popatrzeć na sam wygląd zewnętrzny nowego DS 4 i muszę przyznać, że im dłużej człowiek się przygląda, tym więcej smaczków stylistycznych jest w stanie wychwycić.

Oczywiście mamy typowe dla marki diodowe "wąsy w podkowę" z przodu, które tym razem jednak sięgają w dolnej części zderzaka w kierunku jego środka oraz podobnie jak w DS 9 chowające się klamki, które z bokami nadwozia tworzą jedną spójną płaszczyznę. Wszystkie linie nadwozia są narysowane zdecydowanie, można by rzec nawet ostro, a kulminację załamań znaleźć można na słupach C i po bokach tylnej szyby. Bardzo ciekawie rozwiązano zanikającą przeźroczystość tejże szyby. Standardowo powinniśmy mieć w tym miejscu czarne obramowanie z kropkami o malejącej średnicy, podczas gdy w prezentowanym DS 4 były to widoczne z zewnątrz, podzielone na pół romby w kolorze nadwozia. Jak widać nie wszystko musi być takie same jak u innych, a takimi specyficznymi rozwiązaniami marka może zjednać sobie nowych fanów, zwłaszcza w czasach gdy odmienność jest pożądana.



Wsiadając do środka w oczy rzuca się od razu obicie foteli, tu w wersji Opera Criollo Brown, które normalnie kosztuje dodatkowe 17 000 PLN, ale w prezentowanej wersji La Premiere mamy je w cenie. Mamy tu nawiązanie do bransolety zegarka i naprawdę może się to podobać. Oczywiście tapicerka to skóra Nappa, a na oparciach podgrzewanych, wentylowanych i masujących pasażerów foteli możemy znaleźć logo DS. Do wykończenia wnętrza użyto również innych materiałów segmentu premium, takich jak jesion i karbon, a za wrażenia dźwiękowe odpowiada 14-elementowy system Focal Electra (jego koszt to 4 500 PLN).


Samą deskę rozdzielczą zaprojektowano tak, aby na pierwszy rzut oka nie było w niej widać nawiewów (DS AIR), a wyświetlacze zostały niejako wtopione w jej powierzchnię. W spoczynku sprawia ona wrażenie surowego monolitu kryjącego w sobie pewną dozę tajemniczości. Prostota i nowoczesność zarazem.


Prezentowane na zdjęciach DS 4 La Premiere w kolorze Cristal Pearl z czarnym kontrastowym dachem za 3 000 PLN ekstra i 20-calowymi obręczami Sydney za dodatkowe 4 000 PLN (w opcji podstawowej mamy 17-calowe obręcze stalowe…) robi naprawdę dobre wrażenie. Kolejny raz potwierdza się regułą, że dodatki potrafią jeszcze bardziej podnieść atrakcyjność wizualną samochodu.

DS 4 A.D. 2021 napędzane jest silnikami benzynowymi z rodziny PureTech o mocach 130, 180 i 225 KM lub silnikiem wysokoprężnym BlueHDI o mocy 130 KM, ale napęd przekazywany jest tylko i wyłącznie przez automatyczną 8-biegową przekładnię. W palecie silników znajdziemy również hybrydę E-Tense o szczytowej mocy 225 KM.

Producent obiecuje spalanie w cyklu mieszanym i zgodnie z normą WLTP na poziomie od 1,4 do 5,7 l/100 km, a emisję CO2 w zakresie 29 - 136 gramów na każdy przejechany kilometr. Trudno powiedzieć, czy to nie są zbyt optymistyczne wartości, ale to 1,4 l/100 km zapewne dotyczy hybrydy z maksymalnym wykorzystaniem energii elektrycznej, która powinna wystarczyć nam na przynajmniej kilkadziesiąt kilometrów jazdy. Hybrydę podobnie jak i w DS 9 z łatwością można rozpoznać przez dwie symetrycznie rozmieszczone klapki wlewu paliwa i gniazda ładowania.

Premierowe ceny najnowszego DS 4 zaczynają się w Polsce od kwoty 114 900 PLN, wersji Performance od 134 900 PLN, a Cross od 142 900 PLN. Za wersję La Premiere trzeba wyłożyć co najmniej 190 900 PLN, a w hybrydzie 223 900 PLN. Oczywiście podstawowe wersje nie mają wielu z elementów, które możecie zobaczyć na prezentowanych zdjęciach, ale wszystkich tych, u których ta krótka prezentacja wzbudziła apetyt na bliższe poznanie DS 4 odsyłam do konfiguratora na stronie www.dsautomobiles.pl

Więcej zdjęć z premiery DS 9 w DS Store Wrocław znajdziecie na Facebooku.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Premiera: Polska premiera DS 9 w DS Store Wrocław

Prezydent Stanów Zjednoczonych jeździ, a raczej jest wożony Cadillakiem, królowa brytyjska ma do dyspozycji Bentleya i Range Rovera, a kanclerz Niemiec jeszcze większe pole do popisu w postaci Audi, BMW i Mercedesa. Nawet prezydent Rosji może od niedawna korzystać z luksusowej limuzyny rodzimej produkcji jaką jest Aurus. Czym więc powinien poruszać się prezydent Francji? Oczywiście francuską limuzyną. Niestety od czasu zakończenia produkcji Citroena C6 i Peugeota 608 francuski przemysł motoryzacyjny nie dysponowało w zasadzie niczym, co mogłoby spełniać warunki samochodu głowy państwa. Nie ma już w ofercie również Citroena C5, a obecny charakter Peugeota 508 nie do końca pozwoliłby mu sprawdzić się w tej roli. Zostaje jeszcze Renault ze swoim Espace, który w ostatnim swoim wydaniu zmienił charakter z typowego minivana na bardziej lifestylowego crossovera z nutką luksusu. Espace bywał właśnie używany jako auto reprezentacyjne prezydenta Francji podczas jego zagranicznych podróży (w Polsce nawet się zepsuł). W swojej ojczyźnie prezydenta Francji można było zobaczyć ostation również w DS 7 Crossback, który także jest SUVem i prawdę powiedziawszy nie do końca wyglądałby dobrze wśród limuzyn głów innych państw podczas szczytu G7.

Czym jest wspomniana już marka DS? To marka premium wydzielona jeszcze przez PSA z Citroena. Nazwą nawiązuje do legendarnego Citroena DS - auta Fantomasa, które swego czasu wprowadziło szereg rewolucyjnych i ponadczasowych rozwiązań do motoryzacji, a do tego było po prostu piękne.





Początkowo oferta DS składała się z 3 modeli: ognistego hot-hatcha segmentu B – DS 3, kompaktowego crossovera DS 4 i w zasadzie bezkonkurencyjnego w swoim segmencie wehikułu kapitana Nemo, czyli DS 5. Z biegiem lat cała gama DS ewoluowała w stronę crossoverów i elektryfikacji. W chwili obecnej oferta modelowa marki DS składa się z crossovera segmentu B – DS 3 Crossback, crossovera klasy średniej DS 7 Crossback i niedawno zaprezentowanego DS 4, który tak jak poprzednik nadal jest crossoverem klasy kompakt. Póki co w ofercie odrodzonego DS-a nie było klasycznej limuzyny i teraz właśnie ma się to zmienić.

DS 9, bo o nim mowa, ma być flagowym i jednocześnie najbardziej klasycznym autem w lineupie DS. Ma być limuzyną, której od dawna tej marce brakowało, a że w dzisiejszych czasach premierę każdej limuzyny powinniśmy świętować podwójnie, dlatego postanowiłem przeznaczyć mu oddzielny wpis na moim blogu.

W drugiej połowie kwietnia 2021, w pandemicznej rzeczywistości pełnej obostrzeń została zorganizowana polska premiera DS 9 w formie roadshow, lub jak ktoś woli tournee po przedstawicielach tejże marki zlokalizowanych w największych miastach w Polsce. Demonstracyjne DS 9 odwiedziło w tym czasie Kraków, Katowice, Wrocław, Poznań i Gdańsk. Ja miałem okazję, niestety póki co tylko statycznie, poznać to auto we wrocławskim DS Store.



DS 9 bezapelacyjnie wyróżnia się stylem wewnątrz i na zewnątrz. Posiada kilka smaczków stylistycznych i charakterystycznych detali, a mimo to nadal pozostaje reprezentacyjną limuzyną na poziomie. Auto to może się podobać, może też budzić pewne kontrowersje, ale na pewno zwraca na siebie uwagę i od razu widać, że kontynuuje język stylistyczny poprzednich modeli DS, nie będąc przy tym zbyt przekombinowanym autem. Spójrzcie chociażby na to światło pozycyjne u szczytu słupka C, które ma przypominać charakterystyczne kierunkowskazy w klasycznym Citroenie DS.



DS 9 można już zamawiać, a na stronie internetowej dostępny jest konfigurator. Mamy do wyboru trzy wersje wyposażeniowe: od Performance Line + za 206 000 PLN w podstawie, poprzez Rivoli + za 225 000 PLN, na hybrydowym Rivoli + za 255 000 PLN kończąc.

Póki co jedynym dostępnym silnikiem jest 225-konna jednostka benzynowa Puretech o pojemności 1,6 litra, którą sprzęgnięto z automatyczną przekładnią. W najdroższej wersji współpracuje on z jednostką elektryczną na zasadzie hybrydy plug-in E-Tense. Hybrydę najłatwiej możemy rozpoznać po dwóch klapkach wlewu paliwa i ładowania umieszczonych symetrycznie po obu stronach nadwozia. Kiedyś dwa wlewy oznaczały dwa zbiorniki paliwa lub możliwość szybszego tankowania, a teraz oznacza po prostu dwa źródła napędu. Według producenta na samym napędzie elektrycznym będziemy w stanie pokonać blisko 58 kilometrów. Biorąc pod uwagę, że bateria ma pojemność niespełna 12 kWh nie wydaje się to wynikiem z zakresy pobożnych życzeń, a realną wartością możliwą do osiągnięcia zwłaszcza w cieplejsze dni.

W niedalekiej przyszłości mają dojść do oferty silniki o mocy 250 KM i 360 KM.

Premierowy egzemplarz podróżujący po Polsce był oczywiście bardzo dobrze wyposażony. We wnętrzu od razu rzucała się w oczy wszechobecna skóra o wiśniowym odcieniu Nappa Rouge Rubis, którą pokryto nawet deskę rozdzielczą, a na fotelach przeszycia nadają jej wzór podobny do tego, jaki spotykamy na bransoletach zegarków noszonych na nadgarstkach. Pakiet ten nazwany Opera kosztuje 20 000 PLN i zawiera w sobie również czarną podsufitkę z alkantary, która bardzo dobrze współgra ze wspomnianą już wiśniową skórą.



W dachu możemy sobie zażyczyć duży otwierany szyberdach 5 000 PLN, a za 6 500 PLN dostaniemy system Night Vision z kamerą na podczerwień w atrapie chłodnicy. 8 200 PLN kosztuje pakiet DS Lounge, czyli podgrzewane i wentylowane siedzenia z funkcją masażu (wszystkie!) i dodatkowe elementy na tylnej kanapie dodatkowo podnoszące komfort podróżowania, takie jak rozbudowany podłokietnik i zagłówki o specjalnej konstrukcji.

Jeśli jesteśmy audiofilami to za 5 000 PLN możemy sobie dokupić system audio sygnowany przez Focala. Park Pilot umożliwiający autonomiczne parkowanie samochodu za 1 800 PLN to przy poprzednich wydatkach sprawia wrażenie prawdziwej okazji.

Sumując wszystkie wydatki i dodając 4 000 PLN za lakier każdy inny niż bazowy szary Gris Artense robi nam się suma przekraczająca 300 000 PLN. Czy to dużo odpowiedzieć musicie już sobie sami. Na pewno za tą kwotę nie kupimy równie dobrze wyposażonej limuzyny tej klasy od któregoś z niemieckich producentów, ale nie wszystkim może odpowiadać fakt, że to „przypudrowany Citroen”.


W moich oczach mierzące blisko 5 metrów DS 9 jest udanym sukcesorem wcześniejszych reprezentacyjnych limuzyn grupy PSA, takich jak wspomniane już C6 i 608, a cofając się jeszcze dalej w przeszłość można odnaleźć w nim echa Peugeota 605 i Citroena XM. Biorąc pod uwagę, że DS należy obecnie do koncernu Stellantis, w skład którego weszła również grupa FCA, to można pokusić się nawet o stwierdzenie, że jest on przyszywanym wnukiem kanciastej Cromy od Fiata.

Aha, no i nie wiem czy wiecie, ale DS 9 jest produktem "made in China" ...only!

Samochód mogłem poznać bliżej w salonie DS Store we Wrocławiu, za co chciałbym serdecznie podziękować. Więcej zdjęć z premiery DS 9 znajdziecie na Facebooku.