środa, 17 czerwca 2026

Nr 106: 2025 Nissan Qashqai J12 FL 1,3 DIG-T MHEV 158 KM MT 2WD N-Connecta

O Kaszkaju powiem jedno, że nim Nissan trafił w sedno!

Nissan prezentując w 2006 roku pierwszą generację swojego kompaktowego crossovera wyprzedził konkurencję o kilka lat. Ponadto lokując jego produkcję w Europie dał prztyczka w nos starym wyjadaczom, a zaproponowanie rozsądnych cen musiało w końcu przekonać do siebie konserwatywną klientelę. Widząc jak bardzo popularne są obecnie tego typu auta trzeba przyznać, że misja się powiodła i Qashqai nadal jest jednym z filarów swojego segmentu.

Trzecia generacja Qashqaia zadebiutowała w 2021 roku, a w 2024 przeszła gruntowny facelifting. O ile wersję sprzed modernizacji miałem okazję przetestować niedługo po jej premierze (więcej tutaj), o tyle możliwość wypróbowania auta po upgradzie (rocznik 2025) nadarzyła się przy okazji niedawnych wakacji we Włoszech. Za kierownicą takiego właśnie auta pokonałem wraz z rodziną dystans bliski 1 000 kilometrów po autostradach, miastach i miasteczkach oraz górzystym terenie wokół jeziora Garda. O włoskich zwyczajach drogowych zrobię oddzielny materiał, a tutaj chciałbym się skupić na wrażeniach z obcowania z Nissanem QQ w jego podstawowej wersji napędowej i w nieco wyższym poziomie wyposażenia N-Connecta.

Jak wygląda?

Poliftowy Qashqai może się podobać, albo i nie. Trzeba przyznać, że na początku jego odświeżony design wzbudzał nieco kontrowersji, a mnie osobiście wręcz nie porwał. Oczywiście z czasem to się zmieniło, a auto opatrzyło się na drogach na tyle, że dzisiaj nie wzbudza już takiego zainteresowania jak kiedyś.

Egzemplarz, który mieliśmy okazję użytkować przez tydzień czasu miał kolor szary ceramiczny po całości, to znaczy dach nie był pomalowany w kontrastującej czerni. Pierwotnie mieliśmy zarezerwowany niebieski egzemplarz, ale podczas odbioru okazało się, że z jego tylnego prawego koła zeszło powietrze, co wyraźnie zdziwiło człowieka z obsługi wypożyczalni, bo przecież jeszcze wieczorem (w przeddzień odbioru) wszystko było ok. Cóż...

Nissan Qashqai generacji 3,5 ma blisko 4,5 metra długości, jego rozstaw osi to prawie 2,7 metra, a podwozie dzieli z Renault Australem (Nissan od dawna tworzy alians z Renault). Koła mają bezpieczny z punktu widzenia stanu włoskich dróg (często gorszego niż u nas) rozmiar 18 cali, a opony 235/55. Masa własna samochodu gotowego do jazdy wynosi około 1 400 kg, a dopuszczalna masa całkowita to 1 935 kg. Jeśli chodzi o możliwości holowania, to przyczepa bez hamulców może mieć masę do 700 kg, a hamowana do 1 650 kg.

Jakie ma wnętrze?

Wnętrze Qashqaia jest do bólu poprawne. Oczywiście może się ono podobać, ale raczej nikogo nie porwie. Jest zachowawcze, ale niektórzy to właśnie cenią sobie najbardziej.

Na duży plus zaliczam oprogramowanie Google, a zwłaszcza mapy Google Maps pozwalające nam zwinnie omijać strefy ograniczonego ruchu (ZTL = Zona a Trafico Limita), do których wjazd bez zezwolenia kosztuje swoje (100 Euro?).

Oba ekrany mają po 12,3 cala, a ten w konsoli środkowej jest dotykowy i zorientowany w poziomie, dzięki czemu nie wystaje on nienaturalnie ponad linie deski rozdzielczej. Dla mnie to zaleta.

Bagażnik Qashqaia z napędem na przednią oś ma 480 litrów, a jego łamaną w połowie podłogę można usadowić na dwóch poziomach wysokości. Spokojnie mieści on dwie duże walizki i cztery plecaki pasujące do sizerów tanich linii lotniczych. Sprawdziliśmy to na własnej skórze, bo z takim właśnie zestawem bagaży poruszaliśmy się we czworo po włoskiej ziemi. Jeśli chodzi o miejsce w kabinie, to osoby o wzroście 180 cm nie powinny narzekać zarówno z przodu, jak i z tyłu. Ba, nawet siedząc jedna za drugą wciąż mają wystarczającą ilość przestrzeni na swoją strefę komfortu.

Jak jeździ?

Pod maską naszego Qashqaia pracował czterocylindrowy rzędowy silnik o pojemności 1,3 litra osiągający moc 158 KM i 260 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Napędzane były tylko przednie koła, ale w opcji możemy sobie wybrać również napęd na obie osie. Prędkość maksymalna takiego auta wynosi 206 km/h, do setki rozpędza się w 9,5 sekundy, a emisja CO2 to około 143-145 g/km (wg WLTP).

Spalanie? Również według WLTP powinno się mieścić w przedziale 6,3-6,4 l/100 km. W naszym wypadku na pokonanie 980 kilometrów potrzebowaliśmy 68 litrów paliwa, co daje średnio 6,94 l/100 km. Owszem, momentami komputer pokładowy informował o spalaniu na poziomie 6,3 l/100 km, ale wynik na poziomie 7 l/100 km również uważam za rozsądny, biorąc pod uwagę obciążenie czterema osobami i ponad 40. kilogramami bagażów. Aha, pod klapką wlewu paliwa nie znajdziemy klasycznego korka. Podobnie jak w Fordach, również Nissan stosuje wlew paliwa zabezpieczony w sposób nie wymagający odkręcania, czy też ręcznego odkorkowywania przed rozpoczęciem procesu tankowania.

Zawieszenie Qashqaia to klasyczne kolumny MacPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu. Wszystko to jednak zostało na tyle fajnie zestrojone, że komfort podróżowania wydaje się być przynajmniej o klasę wyżej.

Nissan Qashqai z podstawową jednostką napędową i napędem tylko na przednią oś jest bardzo elastyczny. Zdarzało mi się zbyt długo przeciągać go na autostradzie na piątce, albo wyciągać na wzniesieniu z trójki i układ napędowy dawał radę bez najmniejszego sprzeciwu. Do tego precyzyjna zmiana biegów, bez niepotrzebnych luzów i ruchów na dźwigni i żwawe reakcje na gaz biorąc pod uwagę obciążenie auta dopełniają wizerunku naprawdę satysfakcjonujących możliwości drogowych tego auta.

Ile kosztuje?

Cena N-Connecta startuje obecnie (czerwiec 2026) od 139 800 PLN. Bazowa Acenta to wydatek przynajmniej 126 800 PLN. Auta można nabyć z kredytem 50/50 (RRSO 0%), z drugą wpłatą po 12 miesiącach (dotyczy aut z rocznika 2025) oraz ubezpieczeniem 2%. Myślę, że jest to naprawdę ciekawa oferta. Topowa Tekna z napędem e-Power (190 KM, 2WD) kosztuje 189 250 PLN i jest raczej rzadziej wybieraną opcją. Wciąż królują miękkie hybrydy (DIG-T MHEV, 158 KM), a diesla nie uświadczymy w żadnym standardzie wyposażenia.

Podsumowując:

Na pierwszy rzut oka Nissan Qashqai niczym nie porywa i chyba w tym tkwi tajemnica jego sukcesu. Dostępny jest jako tak zwana miękka hybryda (MHEV 2WD i 4WD), jak i innowacyjna hybryda szeregowa (e-POWER).

Przez ten tydzień udało mi się zaprzyjaźnić z nim na tyle, że nieświadomie zacząłem zwracać uwagę, ile tych aut jeździ po drogach środkowych i północnych Włoszech i muszę przyznać, że jest to auto bardzo popularne w tym kraju. Oferuje jednocześnie sporą przestrzeń we wnętrzu przy wciąż kompaktowych rozmiarach. Ma możliwość wyboru pomiędzy napędem na przednią i obie osie. Jest komfortowy i elastyczny zarazem. Wybacza wiele nawet, niedoświadczonym kierowcom. No i po prostu leży każdemu, niczym idealne auto do wypożyczalni.

Czy poleciłbym rezerwacje tego auta na wakacyjne wojaże? Oczywiście. Czy poleciłbym zakup Qashqaia jako auta do codziennego użytkowania? Myślę, że ze spokojnym sumieniem mógłbym zarekomendować go osobom szukającym kompana do jazdy, bez zwracania uwagi na małe niedogodności. No i tym, którzy liczą, że poczują w nim magię Skyline'a, bo jego duch chyba gdzieś nam po drodze wyparował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz