wtorek, 11 maja 2021

Premiera: Polska premiera nowego Nissana Qashqai w Impwar Wrocław

Nie lubię słowa "dziwny". Owszem, dziwnie można się poczuć po zjedzeniu ryby popitej maślanką, ale jeśli mam na myśli producentów samochodów, to raczej unikałbym używania tego określenia. Moim zdaniem o wiele lepiej brzmi zwrot "specyficzny", albo "odbiegający od standardów", czy też w wyjątkowych przypadkach "wyprzedzający konkurencję".

Czy Nissan wyprzedził konkurencję? W pewnym sensie tak, bo to on jako jeden z pierwszych kilkanaście lat temu postawił na SUV-y i crossovery, a w chwili obecnej praktycznie cała jego gama modelowa składa się z tego typu pojazdów. W zasadzie jedynymi klasycznymi autami w ofercie Nissana na rynki europejskie pozostała mała Micra i poniekąd elektryczny Leaf, który rozmiarami odpowiada segmentowi C+.

Prócz nich mamy w portfolio "krzyżówki": klasy B - Juke, klasy C - Qashqai i klasy D - X-Trail. Owszem, jest jeszcze pickup Navara, dostawcze e-NV200 (elektryczne) i rasowy GT-R, ale te auta również nie zaliczyłbym do nazwijmy to "standardowych".

Dobrze pamiętam marzenie kierowców wczesnego kapitalizmu, czyli kompaktowe Sunny zastąpione później przez Almerę, klasę średnią pod postacią Nissana Primery, czy chociażby nie tak dawną, niezbyt udaną próbę przeszczepienia na rynki starego kontynentu kompaktowego Pulsara. Co prawda na innych kontynentach Nissan oferuje o wiele więcej modeli, wśród których znajdziemy zarówno auta kompaktowe (na przykład Sentra), jak i limuzyny klasy średniej wyższej (patrz Altima), ale w Europie producent ten najwidoczniej skupił się na tym, co mu najlepiej wychodzi, albo raczej schodzi.

W 2006 roku świat ujrzała pierwsza generacja egzotycznie nazwanego corssovera klasy kompaktowej. Nazwa Qashqai pochodzi bowiem od ludu Kaszkajów, czyli nomadów pochodzenia tureckiego, którzy zamieszkują pustynne tereny Iranu (i może dlatego jest on stosunkowo popularnym modelem w swojej klasie na rynku tureckim).

W tym roku miała miejsce premiera trzeciej generacji Qashqaia, którą oznaczono wewnętrznym kodem J12. Podobnie jak dwie poprzednie, ona również jest produkowana w brytyjskim Sunderland (oczywiście jeśli chodzi o auta przeznaczone na rynki europejskie). Również i w tym wypadku polski przedstawiciel marki zorganizował cykl statycznych prezentacji premierowego egzemplarza u swoich lokalnych przedstawicieli. Oczywiście nie mogłem przeoczyć takiej okazji i postanowiłem przyjrzeć się bliżej nowemu Nissanowi Qashqai we wrocławskim salonie Grupy Impwar.



Nowy Qashqai nie urósł zbytnio względem swojego poprzednika (po około 3 cm w każdym kierunku), ale dzięki większemu zastosowaniu lekkich materiałów i bardziej rozwiniętej technologii wytwarzania jest lżejszy od generacji J11, którą swego czasu miałem okazję tutaj opisać.

Prezentowany egzemplarz, jak to na demonstracyjne auto przystało, był bardzo dobrze wyposażony. Dwukolorowe malowanie z bardzo atrakcyjnym wizualnie niebieskim odcieniu i z czarnym dachem (kod XFV) wzbogacono o pakiet stylistyczny zawierający między innymi chromowane elementy nadwozia i srebrne relingi dachowe. Dynamizmu sylwetce nowego Qashqaia dodały z pewnością 19 calowe alufelgi z oponami o rozmiarze 235/50.

Z wyposażenia dodatkowego warto wymienić między innymi panoramiczny dach, kamerę 360°, asystenta pasa ruchu i funkcję rozpoznawania znaków drogowych, a także czujniki deszczu i zmierzchu. Do tego mamy dwustrefową klimatyzację, nawigację, ładowarkę indukcyjną do smartfonów, podgrzewane fotele, kierownicę i przednią szybę, czy w końcu sterowaną elektrycznie i otwieraną bezdotykowo klapę bagażnika. Tak skonfigurowane auto wyceniono na jakieś 140 000 PLN, ale warto wspomnieć, że bazowo Qashqai startuje od 99 800 PLN, więc póki co psychologiczna bariera stu tysięcy polskich złotych nie została jeszcze przekroczona.

Bagażnik oferuje 504 litry standardowej objętości, a jego podłogę sprytnie podzielono dwoma pokrywami, pod którymi ukryto "piwnicę". Moim zdaniem jest to wygodniejsze rozwiązanie niż pozostawienie jednej wielkiej pokrywy, która jest zdecydowanie mniej poręczna w obsłudze.

Jeśli chodzi o wnętrze, to jest ono stonowane, ale i nowoczesne zarazem. Utrzymano je w eleganckich odcieniach czerni z dyskretnymi dodatkami w srebrnym macie. Analogowych użytkowników starszego pokolenia z pewnością ucieszy fakt pozostawienia klasycznych przycisków i pokręteł, co nie koliduje z zastosowaniem 9-calowego ekranu dotykowego zgrabnie "wyrastającego" z konsoli środkowej. Zamiast klasycznych zegarów w prezentowanej konfiguracji nowego Qashqaia wyposażono w 12,3-calowy wyświetlacz TFT z możliwością personalizacji ustawień informacji przekazywanych kierującemu. Head-up display również jest dostępny.


Pod maską auta odbywającego tournée po naszym kraju zamontowano hybrydowy turbodoładowany silnik 1,33 DIG-T MHEV. Jest to tak zwana miękka hybryda osiągająca moc 140 koni mechanicznych, która według danych producenta ma spalać średnio 6,6 litra paliwa na 100 kilometrów i zapewnić autu prędkość maksymalną 188 km/h oraz rozpędzić je do 100 km/h w czasie 10,2 sekundy. Z całym szacunkiem muszę przyznać, że są to parametry które już na pierwszy rzut oka wydają się bardzo realistyczne, więc Nissanowi należy się za to duży plus.


Czy nowy Qashqai osiągnie sukces? Na pewno dzisiaj będzie to o wiele trudniejsze ponieważ w przeciągu ostatnich lat wyrosła mu cała masa konkurentów. O takiej popularności, jaką zdobyła swego czasu pierwsza generacja kompaktowego crossovera od Nissana można sobie w chwili obecnej raczej tylko pomarzyć. Oczywiście część wiernych klientów zapewne przesiądzie się do trzeciej generacji Kaszkaja, ale o zupełnie nowych amatorów będzie on musiał mocno powalczyć na ciasno obsadzonym rynku tej klasy pojazdów.

Samochód mogłem poznać bliżej w salonie Grupy Impwar we Wrocławiu, a zdjęcia z premiery nowego Nissana Qashqaia znajdziecie również na Facebooku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz