sobota, 9 maja 2020

Nr 2: 2012 Skoda Octavia Tour 1,6 MPI

1. Czym jest?

Spojrzałem sobie na nią i tyle. Ot czarna Octavia drugiej generacji. Dopiero na pierwszym postoju na stacji benzynowej przy autostradzie uwagę moją zwrócił fakt, iż jest to Octavia 2 sprzed liftingu, o czym świadczyły przednie światła nie zachodzące wysoko na maskę. Na klosze tylnych świateł uwagi nie zwracałem, gdyż tam różnice są nawet mniej niż symbolicznie. Z niedowierzaniem zerknąłem więc w dowód rejestracyjny, a tam rok produkcji 2012… Otóż Skoda od dłuższego już czasu po wprowadzeniu na rynek nowego modelu pozostawia w ofercie poprzednika dodając mu nazwę Tour. Zdziwił mnie jednak fakt, że w czasie gdy w zasadzie znano już Octavię 3 oferowano jeszcze poprzednika w wersji sprzed liftingu, który miał przecież miejsce w 2009 roku.

2. Jak wygląda?

Nadwozie Skody nie porywa (Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłem). Jest poprawne, żeby nie powiedzieć nudne, ale takie miało być w założeniu. Samochód nie ma rzucać się w oczy, ma być typem dla masowego klienta, co doceniła swego czasu chociażby nasza policja. Przed ciemnymi Octaviami niejednemu noga z gazu schodziła.

3. Jakie ma wnętrze?

Oceńmy teraz wnętrze samochodu. Na samym początku w oczy rzuciła mi się pojemność bagażnika, w którym torby z laptopami i wierzchnie okrycia wręcz zginęły. Podobne odczucie miałem jeśli chodzi o pojemność wnętrza. Mimo iż Skoda Octavia bazuje na VW Golfie, oferuje ona naprawdę dużo przestrzeni zwłaszcza dla pasażerów tylnej kanapy. Chociaż podróżowałem w towarzystwie trzech osób, z czego każda mierzyła około 180 cm wzrostu, to nikt nie narzekał na ciasnotę, a na wysokości kolan pasażerów tylnej kanapy pozostawała jeszcze wolna przestrzeń. Co prawda nogi na nogę założyć się już nie dało, ale nie było też klaustrofobicznego odczucia jakie potrafią serwować auta nawet o klasę wyżej.

Pozycję za kierownicą również należy zaliczyć do raczej udanych. Drażnić może przykładowo brak regulacji podparcia części lędźwiowej pleców powodujących ich szybsze męczenie w dłuższej trasie. Z punktu widzenia kierowcy na plus należy zaliczyć duże lusterka boczne. Sama deska rozdzielcza jest typowym dziełem VW. Poprawna ergonomika, ale bez polotu. Zapewne powodem jest to samo, co w przypadku zachowawczych linii nadwozia, o czym pisałem na wstępie. Plusem jest dla mnie na pewno miękki materiał deski rozdzielczej, co prawda nieco niższej jakości niż chociażby w VW, ale i tak na dobrym poziomie jakościowym. Niestety auto, którym miałem możliwość podróżować nie miało zbyt bogatego wyposażenia, jak to w przypadku aut z wypożyczalni bywa. Razić mogła pusta wnęka pod radioodbiornikiem. W droższych wariantach ląduje tam jednostka o rozmiarze 2DIN, zaś w tańszych wersjach można tam sobie trzymać chociażby chusteczki lub zamontować radio cb. Drugą rzeczą, której zdecydowanie mi brakowało to podłokietnik między przednimi fotelami. Podczas jazdy autostradowej wielokrotnie łapałem się na podświadomym szukaniu podparcia dla prawego łokcia. Niestety ubytek ten może powodować irytację i w efekcie szybsze męczenie się kierowcy. Zaletą natomiast było to, że w kieszeniach przednich drzwi wygospodarowano wyprofilowane miejsce na butelkę z napojem. Litrowej pojemności PET wchodzi tam idealnie i zawsze jest pod ręką.

4. Jak jeździ?

Wystarczy już tego pisania o wnętrzu, pora wyjechać na trasę. Pora, pora… Pora? No właśnie, tak przyspiesza Octavia Tour 1,6 MPI o mocy nieco przekraczającej 100 KM z czterema osobami na pokładzie. Ciężarówce da się uciec na rozbiegu, ale o coś więcej trzeba wręcz walczyć, a w zasadzie odczekać swoje. Ponadto prędkość na poziomie 160 km/h to maksimum, co może nam dać ten silnik, żeby nie katować auta i w miarę komfortowo (czytaj cicho) podróżować. W ruchu autostradowym zdecydowanie brakowało szóstego biegu. Chociażby po to, żeby po prostu auto odciążyć w dłuższej jeździe i oszczędzić nieco paliwa. Podczas jazdy stricte autostradowej auto potrafi spalić około 10 litrów benzyny na sto kilometrów i już po około 500 kilometrach należy się rozglądać za stacją benzynową. Pomocna w tym wypadku mogłaby być seryjnie montowana w tych modelach instalacja zasilania LPG. Żeby nie było jednoznacznie negatywnie w temacie napędu dodam, że w czasie postoju na skrzyżowaniu zaskoczyło mnie fakt, że nic nie świadczy o pracującym silniku, a auto nie było wyposażone w system start-stop. Po prostu jednostka napędowa była wręcz idealnie wyciszona i wytłumiona.

Jako ciekawostkę warto dodać, iż Octavia 2 posiada jeszcze tylne zawieszenie niezależne, którego zalety da się odczuć na krętych odcinkach dróg. Niestety najnowsze wydanie Octavii posiada już z tyłu klasyczne zawieszenie zależne. Widocznie to się bardziej opłacało producentowi, a komfort i właściwości jezdne auta zostały potraktowane drugoplanowo.

5. Podsumowując:

Octavia drugiej generacji z silnikiem 1,6 MPI idealnie nadaje się na auto rodzinne dla osób, którym będzie ona służyć do przemieszczania się z punktu A do punktu B i którzy zapuszczają się na autostrady naprawdę rzadko. Wygląd samochodu nie porywa, ale jakość i funkcjonalność są na naprawdę przyzwoitym poziomie.

No i olśniło mnie, że z instalacją LPG jest to idealne auto dla taksówkarza.

Zdjęć auta zbyt dużo nie mam, bo przecież jaka Octavia jest każdy wiedzieć powinien. W zasadzie przywołam tylko link do zdjęcia z Wikipedii przedstawiającego wnętrze auta w owej ultra ubogiej wersji, którego nie znajdziecie w folderach reklamowych.

https://da.wikipedia.org/wiki/%C5%A0koda_Octavia_II#/media/File:Interior_%C5%A0koda_Octavia_Tour_MY_2012.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz